Paczka wróciła, a klient milczy. Jak długo trzymacie zamówienie?

Mam trochę głupią sytuację i nie wiem, czy za bardzo się przejmuję. Paczka wróciła do nas po nieodebraniu. Zamówienie było opłacone, wysyłka poszła normalnie, były próby doręczenia, a po kilku dniach przesyłka wróciła na magazyn. Napisałam do klienta, że paczka jest z powrotem u nas i żeby dał znać, czy wysyłać ponownie. Od dwóch dni cisza. Problem w tym, że jedna rzecz z zamówienia była ostatnią sztuką i już miałam o nią pytanie od innej osoby. Nie chcę jej trzymać nie wiadomo ile, ale też głupio mi od razu odblokować towar, skoro ktoś za niego zapłacił. Jak to u was wygląda? Dajecie jakiś termin na odpowiedź, dzwonicie, czy po paru dniach normalnie wrzucacie produkt z powrotem do sprzedaży?

Dyskusja

13 odpowiedzi
IzaSklepik
U mnie po powrocie paczki od razu idzie krótki mail i wpisuję sobie datę, do kiedy towar jest odłożony. Najczęściej są to trzy dni robocze. Jak tego nie zapiszę, to potem takie zamówienie wisi w panelu i nikt nie pamięta, czy można już ruszyć stan. Jak klient odezwie się później, to po prostu sprawdzam, czy produkt dalej jest.
marek77
A próbowałaś już dzwonić, czy na razie tylko mail? Czasem wiadomości ze sklepu wpadają ludziom gdzieś bokiem i dopiero telefon wyjaśnia, czy w ogóle chcą ponownej wysyłki. I druga rzecz: to ktoś, kto już wcześniej u was kupował?
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: marek77

Na razie tylko mail. Telefonu jeszcze nie było, bo nie chciałam wyjść na nachalną po dwóch dniach, ale może faktycznie trzeba. Klient jest nowy, nazwiska nie kojarzę, a ta ostatnia sztuka właśnie najbardziej mnie uwiera.
EwaN

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

Po takim doprecyzowaniu zrobiłabym jeszcze jeden kontakt, ale już z datą. Nie jako straszenie, tylko zwykła informacja: paczka wróciła, możemy wysłać ponownie po potwierdzeniu, a produkt trzymamy do konkretnego dnia. Wtedy nie zostawiasz tego w zawieszeniu i klient też wie, na czym stoi.
RadekP
Najgorzej zostawić ostatnią sztukę zablokowaną bez żadnej daty. Za tydzień nikt już nie pamięta, czy towar wolno ruszyć.
AnetaK
U nas to zależy od klienta i od wartości zamówienia. Jak ktoś kupuje regularnie albo to większe firmowe zamówienie, to potrafimy potrzymać paczkę trochę dłużej, bo zwykle ktoś wraca po weekendzie i wszystko się wyjaśnia. Przy nowym kliencie i pojedynczej sztuce jestem dużo mniej cierpliwa. Nie chodzi o karanie klienta, tylko o to, że magazyn potem żyje takimi zawieszonymi zamówieniami. Jeśli to ostatnia sztuka, napisałabym jasno, do kiedy ją trzymacie. Bez tego ludzie zakładają, że sklep będzie czekał miesiąc.
Tomek83

W odpowiedzi do: AnetaK

Też uważam, że tydzień to długo, jeśli rzecz szybko schodzi. Klient miał już okazję odebrać paczkę, więc ja bym nie blokował kolejnej sprzedaży bez końca.
MartaK
Przy ostatniej sztuce nie czekałabym tydzień. Dałabym dwa albo trzy dni i jasną informację, że potem rzecz wraca do sprzedaży.
WojtekZZaplecza
Od strony zaplecza najważniejsze jest, żeby to było widoczne w zamówieniu. Mieliśmy kiedyś takie paczki oznaczone jak zwykły zwrot i potem osoba pakująca nie wiedziała, czy odkładać na półkę, czy jeszcze czekać. Teraz dopisujemy datę kontaktu z klientem i datę, kiedy można odblokować stan. Proste, ale ratuje przed zgadywaniem.
basia_p
Ja bym tylko nie robiła z tego zasady typu zawsze tyle samo dni i koniec. Bardziej chodzi o wasz zwyczaj i o to, żeby klient dostał jasną informację. Dla mnie najczyściej wygląda drugi kontakt, konkretna data i dopiero po niej zwolnienie produktu.
JarekNaSpokojnie
Napisałbym możliwie krótko: paczka wróciła, prosimy o decyzję do piątku. Bez długiego tłumaczenia, bo takie maile i tak mało kto czyta dokładnie.
RenataM
Miałam raz klienta, który odezwał się dopiero po czterech dniach, bo był w delegacji. Dlatego zostawiam mały margines, ale bez trzymania rzeczy tak po prostu na wszelki wypadek.
NorbertK
U nas sprawdza się prosty schemat, ale klientowi nie opisujemy go jak regulaminu. Po powrocie paczki wysyłamy wiadomość, że przesyłka jest u nas i prosimy o potwierdzenie ponownej wysyłki. Jak nie ma reakcji, po dwóch dniach próbujemy jeszcze raz, czasem telefonicznie przy większym zamówieniu. W tej drugiej wiadomości jest już data, do kiedy trzymamy rezerwację. W panelu zostaje notatka dla magazynu, żeby nikt przypadkiem nie ruszył towaru wcześniej. Po tym terminie produkt wraca do sprzedaży, a jeśli klient odezwie się później, sprawdzamy dostępność od nowa.