Google złapał adres z utm z newslettera. Czy coś z tym robić?

Wysłałem ostatnio prosty newsletter do stałych klientów i dopiero po fakcie zauważyłem, że link do jednej podstrony miał dopięty parametr utm. To nie była jakaś duża akcja, raczej kilkaset osób i jeden link w treści maila. Dzisiaj sprawdzałem tę podstronę w Google po fragmencie tytułu i pojawił mi się adres właśnie z tym dopiskiem z kampanii, a nie czysty adres. Sama strona działa normalnie, nie ma 404 ani żadnego widocznego tąpnięcia, ale trochę mnie to zbiło z tropu. Czy przy takim jednym adresie coś od razu poprawiać, czy raczej zmienić link w kolejnych wysyłkach i poczekać, aż Google sobie to odświeży?

Dyskusja

14 odpowiedzi
IzaSklepik
A gdzie dokładnie go widzisz, normalnie w wynikach Google czy w jakimś raporcie? Pytam, bo czasem człowiek sam sobie robi zamieszanie historią wejść albo podglądem z narzędzia.
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: IzaSklepik

Widzę to normalnie po wpisaniu w Google kawałka tytułu tej podstrony, nie w Search Console. Pokazuje mi jeden wynik z tym utm i nie widzę żadnych innych wariantów. Newsletter był tylko jeden, wysłany w zeszłym tygodniu, więc pewnie stamtąd Google to złapał. Na innych stronach nic podobnego nie zauważyłem.
PawelZAgencji

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

To przy takim opisie zacząłbym naprawdę spokojnie. Jeśli to jeden wynik po jednym newsletterze, to poprawiłbym link tam, gdzie może się jeszcze powtarzać, czyli w szablonie maila albo w kolejnej wysyłce. Samej podstrony bym na razie nie ruszał. Google czasem pokazuje wariant adresu, który gdzieś raz złapał, i to nie musi znaczyć, że masz bałagan w całym serwisie. Nie dorabiałbym do tego od razu przekierowań czy zmian w sitemapie, bo potem trudniej dojść, co właściwie pomogło. Dopiero gdyby takich adresów było sporo, szukałbym wzorca.
Tomek83
Przy jednym takim adresie raczej bym nie panikował. Bardziej pilnowałbym, żeby kolejne linki już szły bez dopisku, jeśli nie jest potrzebny.
AnetaK
Miałam podobnie po mailingu do klientów z kodem rabatowym. Jeden adres z parametrem wyskakiwał mi potem przy bardzo dokładnym szukaniu tytułu. Poprawiliśmy link w następnym mailu i tyle, bez kombinowania na stronie. Po czasie przestałam go widzieć, ale też nie siedziałam nad tym codziennie.
OlaOdSklepu
Ja bym jeszcze zerknęła, czy ten sam link nie siedzi w stopce newslettera albo w przycisku, który kopiujecie do kolejnych wysyłek. U nas kiedyś parametr został w stałym banerze i każdy nowy mail go niósł, mimo że w głównej treści link był już poprawiony. Niby drobiazg, a człowiek potem szuka problemu na stronie. Na samej stronie nic wtedy nie ruszaliśmy.
lukasz_wawa
Dla mnie różnica jest między śladem po jednej kampanii a sytuacją, w której strona sama mnoży takie adresy. Na pierwszy rzut oka wygląda podobnie, ale to są dwa różne problemy.
Basia89
A gdyby były na przykład trzy różne parametry do tej samej podstrony, to już byś coś blokował? Czy dalej najpierw poprawka linków i czekanie?
lukasz_wawa

W odpowiedzi do: Basia89

Przy trzech nadal najpierw patrzyłbym, skąd się wzięły. Jeśli każdy jest po prostu z innej wysyłki albo kampanii, to zacząłbym od porządku w tych linkach. Gorzej, jeśli CMS albo jakiś moduł dokleja parametry sam i potem te warianty zaczynają gdzieś krążyć po stronie. Wtedy sprawdziłbym, czy są linkowane wewnętrznie i czy liczba takich adresów rośnie. Nie blokowałbym tego w ciemno, bo można sobie zamknąć coś, czego potem trudno szukać. Najpierw źródło, potem decyzja.
NorbertK
Nie mieszałbym tu od razu canonicali, sitemap i przekierowań. To brzmi na większą operację niż sam problem. Jeden zapamiętany adres po kampanii jeszcze nie znaczy, że strona ma bałagan. Jak zmienisz kilka rzeczy naraz, później nie będziesz wiedział, co w ogóle miało znaczenie.
BartekGrafik
Sprawdź też takie nudne miejsca jak stary przycisk w szablonie maila, podpięty obrazek albo podpis pod grafiką. Robię czasem materiały do wysyłek i tam linki potrafią zostać z poprzedniej akcji. Potem każdy myśli, że to nowy problem na stronie, a to po prostu skopiowany element. Szczególnie jeśli newsletter składacie na bazie poprzedniego.
marek77
Ja bym zrobił zrzut albo notatkę z tym adresem i wrócił do sprawdzenia za parę dni. Przy jednym takim przypadku szkoda nerwów na większe przeróbki.
EwaN
Google nie zawsze odświeża taki widok od razu, nawet jeśli źródło problemu już poprawisz. Dlatego po jednym sprawdzeniu nie zakładałabym, że coś jest źle ustawione na stronie. Ważniejsze jest, czy ten adres dalej gdzieś aktywnie podajesz ludziom albo czy robot może łatwo do niego wracać. Jeśli nie, to pewnie zostaje trochę cierpliwości.
Kuba_z_Radomia
Zostawiłbym sobie ten przykład i sprawdził po czasie. Jak nie ma tego więcej, to wygląda bardziej na ślad po wysyłce niż awarię strony.