Polówki z logo przyszły pogniecione. Prasować przed wydaniem?

Przyszła mi dziś partia 46 polówek z logo dla naszej ekipy i nie wiem, czy panikuję, czy faktycznie jest temat do zgłoszenia. Kartony z zewnątrz całe, nic nie było mokre ani rozerwane, ale po rozpakowaniu część koszulek jest mocno zgnieciona na przodzie i przy kołnierzu. Samo logo wygląda dobrze, nie odchodzi, nie ma plam, tylko te polówki są takie przygniecione, jakby ktoś je za mocno upchał w paczce. Jutro rano mam wydać pierwsze sztuki ludziom, bo pojutrze jadą na spotkanie z klientem. Mam parownicę i pewnie dałoby się je jakoś ogarnąć, tylko zastanawiam się, czy nie strzelę sobie w stopę, jeśli poprawię całość przed zgłoszeniem. Jak to robicie w takich sytuacjach: zdjęcia i od razu wiadomość do wykonawcy, czy prasować, jeśli znakowanie jest całe?

Dyskusja

14 odpowiedzi
AnetaK
Ja bym najpierw obfotografowała kartony, ułożenie w środku i kilka najgorszych polówek na płasko. Parownicę zostawiłabym na później, bo jak poprawisz całą partię, to potem już ciężko pokazać, w jakim stanie to przyszło. Jeśli jutro naprawdę musisz coś wydać, ruszyłabym tylko te sztuki, które są potrzebne od razu.
KasiaNaStoisku
Mieliśmy podobnie przed targami, tylko u nas chodziło o koszulki dla obsługi stoiska. Najgorsze sztuki poszły na bok, a kilka potrzebnych na pierwszy dzień rozwiesiliśmy i lekko przejechaliśmy parą. Reszty nie ruszaliśmy, bo chcieliśmy mieć co pokazać. Część zagnieceń zeszła sama przez noc, ale zdjęcia zrobione od razu bardzo się przydały.
BartekZMetka
A same kartony były gdzieś przygniecione albo naruszone? I ile tych sztuk jest naprawdę kiepskich, a ile po prostu wygląda jak normalnie złożone polo?
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: BartekZMetka

Kartony właśnie wyglądają normalnie, taśma też była cała. Takich mocno pogniecionych naliczyłem 9 sztuk, reszta ma zwykłe zagięcia po złożeniu i to bym jeszcze przełknął. Zdjęcia zrobiłem dopiero po otwarciu pierwszego kartonu, ale mam kilka ujęć, jak to było ułożone w środku. Na jutro potrzebuję minimum 12 sztuk, więc pewnie mógłbym wybrać te lepsze i nie ruszać najgorszych.
AnetaK

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

No to przy 9 sztukach już bym pisała do nich ze zdjęciami. Na jutro weź lepsze, a te najbardziej zgniecione zostaw tak, jak są, przynajmniej do pierwszej odpowiedzi.
DamianZDrukarni
Polo po transporcie potrafi wyglądać gorzej, niż faktycznie jest, zwłaszcza jak karton postał gdzieś pod ciężarem. Ale 9 mocno odciśniętych sztuk na 46 to już bym potraktował jako coś do pokazania, nie jako zwykłe złożenie. Zrób zdjęcie najgorszej sztuki obok takiej normalnej, bo wtedy różnica jest czytelna bez tłumaczenia. Dobrze też pokazać środek kartonu, jeśli widać, że były upchnięte na siłę. Parownica na kilku pilnych polówkach jest okej, tylko z dystansu i bez dociskania przy logo. Całej partii bym nie poprawiał, bo później zostaje rozmowa na zasadzie: było źle, ale już tego nie widać.
WojtekZZaplecza
Najgorsze wrzuć osobno i ich nie ruszaj. Resztę daj na wieszaki, bo po paru godzinach często wygląda to dużo mniej strasznie.
SebekKoszulki
Ja bym zrobił próbę na jednej średnio pogniecionej, nie na tej najgorszej. Powieś ją normalnie na wieszaku, puść parę z dystansu i zobacz, czy materiał wraca bez świecenia albo dziwnego falowania przy logo. Jeśli jest dobrze, to przygotowałbym tylko te sztuki, które naprawdę muszą wyjść jutro. Najbardziej zgniecione zostawiłbym w stanie z paczki. Warto też nie mieszać ich z resztą, bo po godzinie sortowania człowiek już sam nie wie, co było z którego kartonu. Przy polo patrz szczególnie na plisę i okolice kołnierza, tam zagniecenia najczęściej zostają widoczne. Żelazka na szybko bym nie odpalał, bo łatwo dorobić ślad, którego wcześniej nie było.
EwaN

W odpowiedzi do: SebekKoszulki

Z próbą na jednej sztuce tak, to ma sens. Tylko ja bym nie poszła dalej z większą liczbą, dopóki ktoś od nich nie odpisze. Nawet jeśli logo jest całe, to potem nie zobaczą skali problemu. Kilka awaryjnych sztuk na jutro, a reszta jako stan z dostawy, bo 9 na 46 to jednak nie jest jedna przypadkowa koszulka.
JarekNaSpokojnie

W odpowiedzi do: EwaN

Ja bym to zrobił po środku. Wybrać 12 najlepszych na jutro, ewentualnie delikatnie odświeżyć te naprawdę potrzebne, a resztę zostawić po zdjęciach w kartonie. Do wykonawcy napisać normalnie, że część musisz wydać terminowo, ale najgorsze sztuki odkładasz do oceny. Wtedy nie blokujesz ludziom wyjazdu, a jednocześnie nie udajesz, że problemu nie było.
MartaK
U nas przy koszulkach dla małej ekipy było tak, że zaraz po wyjęciu wyglądały fatalnie, a po dobie na wieszakach połowa problemu zniknęła. Ale te najmocniej zgniecione i tak fotografowaliśmy od razu, bo potem nikt już nie pamięta, jak źle było na początku. Jeśli masz gdzie, rozwieś lepsze sztuki i daj im trochę czasu. Najgorszych bym na razie nie poprawiała.
RenataM
Ja bym wysłała im zdjęcia zanim ruszysz całość. Nawet krótka wiadomość robi różnicę, bo potem nie ma gadania, że nikt nic nie zgłaszał.
Asia_targi
Sprawdź kilka polówek na człowieku, nie tylko na stole. U nas nieraz na płasko wyglądało to dużo gorzej, a po założeniu i chwili na wieszaku było do przyjęcia. Tylko tych najgorszych nie dawałabym na spotkanie, bo przód i kołnierz od razu rzucają się w oczy. Lepiej wydać mniej sztuk, ale takich, przy których nikt nie będzie się zastanawiał, czemu wyglądają jak z dna kartonu.
EwaN
I serio nie zaczynaj od prasowania po logo. Jedna próba gdzieś z boku i dopiero potem reszta, bo szkoda dorobić sobie drugi problem.