Zbieracie rozmiary koszulek z logo na oko czy robicie przymiarki?

Mam pierwszy raz zamówić koszulki z logo dla naszej ekipy i utknąłem na rozmiarach. Wykonawca podesłał tabelę, ale wiadomo jak to bywa, jedna marka ma L takie, druga zupełnie inne. U nas jest trochę osób z biura i kilka z terenu, więc to nie będą koszulki tylko do zdjęcia raz w roku. Chciałbym, żeby dało się je normalnie nosić, a nie żeby połowa ludzi schowała je do szafy po pierwszym dniu. Myślałem, żeby zebrać od każdego rozmiar, który zwykle nosi, ale boję się, że wyjdzie z tego loteria. Robicie przy takich zamówieniach przymiarki, czy raczej idziecie po deklaracjach i bierzecie mały zapas?

Dyskusja

15 odpowiedzi
SebekKoszulki
Całkiem na oko bym nie brał. Przy koszulkach różnice między producentami wychodzą dopiero po założeniu, a sama literka na metce często nic nie mówi.
BartekZMetka
A ile osób masz do ubrania i czy to ma być jeden krój dla wszystkich? Bo co innego koszulka na jeden event, a co innego taka, którą ludzie mają nosić normalnie w pracy.
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: BartekZMetka

Wychodzi 13 osób. Pięć jest głównie w biurze, reszta jeździ do klientów albo na montaże, więc raczej będą je zakładać częściej. Kolor i logo mają być wspólne, ale z krojem nie mam ciśnienia, jeśli osobne będą wyglądały lepiej. Nie chcę tylko robić zamówienia dwa razy większego, bo budżet jest dość zwykły.
SebekKoszulki

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

To przy takim układzie uważałbym z jednym unisexem dla wszystkich. W zamówieniu jest wygodniej, ale potem często widać, że jedni wyglądają dobrze, a inni jak w przypadkowej koszulce z paczki. Poproś chociaż o realne szerokości i długości dla kroju damskiego i męskiego. Ludzie mogą sobie wtedy porównać z koszulką, którą już mają, i będzie mniej zgadywania.
Monika83
U nas przy pierwszym zamówieniu wzięliśmy po jednej sztuce z kilku rozmiarów, jeszcze bez znakowania. Trochę mnie bolało, że to dodatkowy koszt, ale potem wyszło, że dobrze zrobiliśmy. Ludzie przyszli na chwilę do biura, przymierzyli i wpisali rozmiar do arkusza. Te próbne koszulki później nie leżały bezużytecznie, bo poszły jako zapas na zaplecze i dla nowych osób. Największe zaskoczenie było takie, że dwie osoby wzięły większy rozmiar niż zwykle, bo w pracy wolą luźniejsze rzeczy. Gdybym zebrała tylko deklaracje, pewnie zamówiłabym im za małe.
BartekGrafik

W odpowiedzi do: Monika83

A jak ogarnęliście tych, których akurat nie było? U nas zawsze ktoś jest w trasie i potem cała przymiarka rozjeżdża się o tydzień.
RadekP

W odpowiedzi do: BartekGrafik

My to zrobiliśmy pół na pół. Dla osób poza biurem poszedł formularz i zdjęcia próbnej koszulki rozłożonej na stole, z miarką przy szerokości i długości. Poprosiłem, żeby porównali z czymś, co faktycznie noszą do pracy, a nie z koszulką sprzed pięciu lat. Nie wszyscy zmierzyli super dokładnie, ale było lepiej niż samo pytanie o S/M/L. Do dwóch osób jeszcze zadzwoniłem, bo podały rozmiary kompletnie inne niż przy bluzach firmowych.
KasiaBezPresji
My raz zebraliśmy rozmiary w biegu i każdy podał to, co niby nosi na co dzień. Potem się okazało, że jedna osoba lubi luźno, druga chce bardziej dopasowane, a trzecia podała rozmiar z bluzy, nie z koszulki. Narzekanie było później nie na nadruk, tylko na to, że koszulki dziwnie leżą. Od tamtej pory wolę mieć chociaż dwa rozmiary do pokazania niż słuchać tego po odbiorze.
Tomek83
Zapas tak, ale z głową. Ja kiedyś zamówiłem po równo, żeby było wygodnie, i zostałem z rozmiarami, których nikt później nie chciał.
EwaN
Dopisz sobie też model koszulki, jeśli już coś wybierzesz. U nas pierwsza partia była z jednej marki, a przy domówieniu ktoś podmienił na podobną i niby rozmiary były te same, ale krój już nie. Ludzie widzą L na metce i myślą, że dostali to samo, a potem zaczyna się porównywanie. Od tamtej pory zapisuję model albo chociaż realne wymiary z pierwszej partii, bo sama rozmiarówka mało mówi.
AnetaK
Ja bym przed akceptacją zapytała wykonawcę o wymiary konkretnej koszulki, nie tylko o katalogową tabelę. Czasem ktoś może zmierzyć sztukę z magazynu albo podesłać zdjęcie metki, i już widać, czy rozmiarówka jest dziwnie zawyżona. To nadal nie zastąpi przymiarki, ale przynajmniej nie kupujesz zupełnie w ciemno. Po nadruku zwykle robi się trudniej z wymianą, nawet jeśli problemem jest tylko to, że komuś źle leży.
DamianZDrukarni
Od strony wykonawcy wygląda to tak, że pełnej rozmiarówki często nie ma na półce, szczególnie jak klient wybierze konkretny kolor. Ale jedna sztuka bez znakowania albo dokładniejsza tabela od producenta zwykle są do ogarnięcia, tylko trzeba zapytać wcześniej. Najgorzej, jak temat rozmiarów pojawia się dopiero po plikach, akceptacji i ustawionym terminie. Przy 13 osobach naprawdę warto poświęcić chwilę na próbkę, bo to mniej boli niż poprawianie nastrojów po odbiorze.
IzaSklepik
U mnie sprawdził się zwykły arkusz, chociaż wiem, że brzmi to trochę sztywno. Każdy wpisał rozmiar, zaznaczył krój i potwierdził, że widział tabelę. Zrobiłam tak po wcześniejszej akcji, gdzie po odbiorze trzy osoby były przekonane, że mówiły coś innego. Przy małym sklepie to zdjęło ze mnie sporo zamieszania, bo nie musiałam później odtwarzać rozmów z pamięci. Ludzie też bardziej się przyłożyli do wyboru, kiedy zobaczyli, że to idzie do zamówienia, a nie jest luźne pytanie na korytarzu. Przy kolejnym domówieniu miałam już zapisane, kto co brał, i poszło dużo szybciej.
WojtekZZaplecza
Przy 13 osobach serio próbowałbym ich złapać na przymiarkę, nawet partiami. To jeszcze nie jest skala, przy której organizacja zjada cały sens. Pół godziny zamieszania wyjdzie taniej niż karton koszulek, których nikt nie chce zakładać. A koszulka z logo od razu wygląda słabo, jeśli na połowie ekipy wisi albo opina się w dziwnych miejscach.
basia_p
Ja bym pewnie zrobiła wersję pośrednią, bo przy małej ekipie nie ma co budować wielkiej procedury. Wzięłabym od wykonawcy wymiary konkretnego modelu i sprawdziła, czy są sensowne kroje damskie i męskie. Potem dałabym ludziom tabelę, ale z prośbą, żeby porównali ją z koszulką, którą naprawdę noszą. Jeśli uda się zdobyć dwie albo trzy próbki najczęstszych rozmiarów, to już bardzo dużo pokazuje. Zapas zrobiłabym tylko tam, gdzie widać, że rozmiar będzie potrzebny, a nie po jednej sztuce wszystkiego. Po pierwszym zamówieniu i tak będziesz miał własne notatki, więc drugie będzie dużo spokojniejsze.