Parasole z logo ciężko się otwierają. Sprawdzalibyście całą partię?

Odebrałem partię parasoli z logo dla klienta, 180 sztuk. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda w porządku, nadruk równy, pokrowce też bez większych uwag. Dopiero przy sprawdzaniu kilku sztuk wyszło, że część parasoli otwiera się naprawdę ciężko. Nic nie pęka, blokada łapie, ale trzeba mocno pchnąć i mam obawę, że ktoś przy pierwszym użyciu uzna, że dostał wadliwy parasol. Nie wiem, czy po prostu trafiłem na kilka gorszych sztuk, czy tak wygląda większa część partii. Do wydania mamy jeszcze parę dni, więc da się coś z tym zrobić, tylko 180 parasoli to już nie jest pięć minut roboty. Jak byście do tego podeszli? Sprawdzać każdy, zrobić większą próbę z kartonów, czy od razu pisać do dostawcy?

Dyskusja

15 odpowiedzi
AnetaK
A ile sztuk już sprawdziłeś i w ilu faktycznie był opór? Dopytałabym też, czy to jest problem przy samym starcie otwierania, czy dopiero przy zablokowaniu po rozłożeniu. To trochę inna sytuacja. No i ważne, czy te parasole mają wyjść jutro, czy macie jeszcze chwilę na spokojne przebranie partii.
RadekP

W odpowiedzi do: AnetaK

Na razie sprawdziłem 15 sztuk z dwóch kartonów. Cztery chodziły wyraźnie ciężej, właśnie przy rozkładaniu, zanim parasol złapie blokadę. Jak już się rozłoży, to trzyma normalnie. Do wydania mamy trzy dni, więc nie jest to jeszcze akcja na ostatnią godzinę.
DamianZDrukarni

W odpowiedzi do: RadekP

Przy 4 na 15 nie traktowałbym tego jak jedną przypadkową sztukę. To już jest sygnał, że trzeba sprawdzić szerzej. Ja bym wziął po kilkanaście sztuk z każdego kartonu i zobaczył, czy proporcja się powtarza. Te toporne od razu odkładaj osobno, bo potem łatwo je znowu wmieszać. Nagraj też krótki film, jedna dobra sztuka obok jednej wadliwej. Przy takich rzeczach dostawca szybciej łapie temat, niż gdy dostaje sam opis, że parasole chodzą ciężko.
MartaK
Ja bym tego nie rozdawała bez sprawdzenia. Ludzie nie będą myśleć o mechanizmie, tylko że parasol od razu się zacina.
KasiaNaStoisku
Z parasolami jest ten kłopot, że ludzie często od razu próbują je rozłożyć. Na stoisku to wyjdzie szybciej niż jakaś ryska czy minimalnie krzywy nadruk. Jak ktoś się siłuje z gadżetem przy innych, robi się niezręcznie i wszyscy to widzą.
Magda_od_kawy

W odpowiedzi do: KasiaNaStoisku

To, co pisze Kasia, niestety się potwierdza. U nas jeden kiepski gadżet był wspominany dłużej niż cała akcja, dla której go zamówiliśmy.
marek77
Miałem kiedyś podobnie z małymi parasolami, tylko bez znakowania. U mnie część po dwóch albo trzech otwarciach chodziła już dużo lżej, jakby mechanizm był po prostu świeży. Ale nie mówię, że u Ciebie na pewno jest to samo. Zrobiłbym większą próbę z różnych kartonów, bo 15 sztuk to trochę mało na decyzję.
NorbertK

W odpowiedzi do: marek77

Tylko rozruszanie ma sens, jak to jest rzecz dla Ciebie. Przy gadżecie dla klienta pierwsze użycie robi odbiorca, nie ktoś na zapleczu. Jeśli każdą sztukę trzeba wcześniej kilka razy otworzyć, żeby było normalnie, to dla mnie to już nie jest drobiazg.
IzaSklepik
Przy 180 sztukach chyba sprawdziłabym wszystkie. Nudne, ale do zrobienia, zwłaszcza jak weźmiesz drugą osobę do pomocy.
PawelZAgencji
Parasol jest o tyle niewdzięczny, że on ma zadziałać w ręku od razu. Przy takim gadżecie nikt nie będzie się zastanawiał, czy mechanizm się wyrobi po czasie. Dostaje, próbuje otworzyć i już ma opinię. Dlatego byłbym tu ostrzejszy niż przy małej różnicy wizualnej, bo to jednak wpływa na samo użycie.
BartekGrafik
Nagraj dwie sztuki obok siebie, dobrą i tę ciężką. Taki filmik załatwia więcej niż trzy maile z opisem.
PiotrOdKubkow
Ja bym to zrobił tak po środku. Bez paniki, ale też bez czekania do ostatniego dnia. Najpierw większa próba z każdego kartonu, potem odkładasz wszystkie toporne sztuki osobno. I już teraz piszesz do dostawcy, że coś wyszło i sprawdzasz skalę. Jak się okaże, że problem jest większy, masz przynajmniej konkrety, a nie samo wrażenie po kilku parasolach.
Tomek83
One ciężko idą od samego początku, czy blokują się dopiero przy końcu rozkładania? Przy tej drugiej opcji bardziej bym się bał, że komuś zostanie półotwarty parasol w ręce.
KasiaNaStoisku
Dopiszę jeszcze jedno, bo miałam podobną sytuację z gadżetem rozdawanym na wejściu. To nie był parasol, ale też coś, co miało zadziałać po jednym ruchu ręką. Część sztuk działała opornie i na początku wszyscy mówili, że przesadzam z kontrolą. Sprawdziliśmy jednak całość i wyszło kilkanaście problematycznych sztuk. Dobrze, że nie poszły do ludzi, bo odbiorca nie wie, czy trafił wyjątek. On ocenia po tym jednym egzemplarzu, który dostał.
AnetaK
Po tym, co dopisałeś, też nie szłabym już tylko w losową próbę. Skoro są trzy dni, lepiej się pomęczyć teraz niż potem wyłapywać wpadki po fakcie.