Stan magazynowy się rozjechał i sprzedałem ostatnią sztukę dwa razy. Co teraz?

Mam dzisiaj mały pożar w sklepie i trochę mnie ścisnęło, bo nie chcę tego jeszcze gorzej rozegrać. Była ostatnia sztuka produktu, dość drogiego i raczej z tych, których klient nie zamienia od tak na coś podobnego. W panelu siedzą mi teraz dwa opłacone zamówienia na tę samą rzecz, a na półce jest jedna sztuka. Nie wiem jeszcze, czy synchronizacja się spóźniła, czy ktoś u nas za późno odświeżył stan, ale efekt jest taki, że jedną osobę muszę rozczarować. Jak byście to ugryźli, żeby było uczciwie i bez wrażenia, że kręcę? Telefon do obu, mail, zamiennik, rabat, od razu zwrot? No i co potem ustawić przy końcówkach, żeby nie mieć powtórki?

Dyskusja

15 odpowiedzi
OlaOdSklepu
Ja bym nie czekała z tym do końca dnia. Najpierw sprawdziłabym, które zamówienie faktycznie było pierwsze, a potem od razu telefon do tej osoby, której nie możesz wysłać produktu. U mnie klienci lepiej znosili normalne przepraszam i konkretną propozycję niż suche anulowanie z automatu.
NorbertK
A wiesz już, skąd przyszły oba zamówienia? Inaczej bym patrzył na dwa zamówienia z jednego sklepu, a inaczej na sklep plus drugi kanał. Zobacz też nie tylko godzinę kliknięcia zamówienia, ale godzinę płatności. Czasem właśnie tam wychodzi, komu uczciwiej wysłać towar.
DamianSklepowy

W odpowiedzi do: NorbertK

To są dwa kanały. Jedno wpadło ze sklepu, drugie z drugiego miejsca sprzedaży, różnica chyba sześć albo siedem minut. Wygląda na to, że stan po prostu nie zdążył się przepchnąć.
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: DamianSklepowy

Przy dwóch kanałach chyba najprostszy plaster to bufor na ostatnią sztukę. U mnie końcówki szybciej znikają z dodatkowego kanału, a w sklepie zostaje jedna sztuka do ręcznego potwierdzenia. Trochę to psuje sprzedaż, jasne, ale wolę stracić parę godzin ekspozycji niż później tłumaczyć się dwóm osobom. Przy droższych rzeczach szczególnie.
IzaSklepik
Miałam podobną końcówkę serii. Zadzwoniłam do drugiej osoby, powiedziałam wprost, że stan nam się rozjechał, i zaproponowałam bardzo podobny produkt z darmową wysyłką.
AnetaK

W odpowiedzi do: IzaSklepik

Z zamiennikiem tylko bym uważała. Najpierw sprawdź, czy naprawdę masz go skąd wziąć i kiedy możesz wysłać. Ja raz obiecałam podobny produkt, bo dostawca zwykle miał go od ręki, a potem czekałam trzy dni na potwierdzenie. Drugi telefon do klienta był już dużo mniej przyjemny.
lukasz_wawa

W odpowiedzi do: AnetaK

No właśnie, zamiennik nie zawsze ratuje temat. Jeśli ktoś kupił konkretny model albo prezent pod konkretną osobę, to podobny produkt może go tylko bardziej zirytować. Dałbym normalnie zwrot jako prostą opcję, a zamiennik obok, bez wciskania.
Basia89
Dorzuć jakiś mały gest, nawet jeśli skończy się zwrotem. Kod na kolejne zakupy albo darmowa dostawa czasem łagodzą temat, bo klient widzi, że nie został po prostu spławiony.
PawelZAgencji
Telefon bym zrobił pierwszy, ale potem i tak wysłałbym krótkiego maila. Nie jako wielkie pismo, tylko żeby klient miał zapisane, co ustaliliście. Napisałbym wprost, że stan pokazał błędną dostępność i przepraszasz za zamieszanie, bez zasłaniania się systemem. W środku dałbym dwie albo trzy realne opcje, ale tylko takie, które możesz faktycznie dowieźć. Zwrot, zamiennik z terminem albo rabat przy oczekiwaniu na dostawę. Jak klient ma to na piśmie, to później mniej jest nieporozumień.
Monika83
Z perspektywy klienta najgorszy jest automat z anulowaniem i zero człowieka po drugiej stronie. Wtedy od razu wygląda to tak, jakby sklep sprzedał coś, czego nie miał, i jeszcze uznał, że sprawa załatwiona. Telefon dużo zmienia, nawet jeśli na końcu i tak jest zwrot. Ja bym nie przeciągała, bo cisza robi większą szkodę niż sam błąd.
KrzysiekM
Nie zwlekaj do jutra, serio. Po dwóch dniach klient już nie słucha tłumaczeń, tylko widzi stracony czas.
EwaN
U nas takie rzeczy wychodziły głównie wtedy, kiedy ten sam produkt wisiał w dwóch miejscach. W końcu zrobiliśmy prostą zasadę: jeśli magazyn pokazuje 2 sztuki, publicznie pokazujemy 1, a jeśli zostaje 1, to nie leży wszędzie naraz. Nie jest to idealne, bo czasem produkt pewnie sprzedałby się szybciej. Ale od tego czasu nie miałam sytuacji, że dwie osoby zapłaciły za tę samą rzecz. Przy małym zespole wolę już wolniejszą sprzedaż końcówek niż późniejsze odkręcanie nerwów.
JarekNaSpokojnie
Takie rzeczy się zdarzają, tylko nie dorabiaj do tego historii. Konkret, przeprosiny, zwrot albo realny termin i będzie mniej szkody niż przy kombinowaniu.
marek77
Ja przy droższych rzeczach nie puszczam ostatniej sztuki bez sprawdzenia półki. Brzmi staroświecko, ale jeden telefon albo podejście na magazyn zajmuje mniej czasu niż późniejsze przeprosiny. Jeśli nie masz magazynu osobno, to chociaż ustaw sobie zasadę, że ostatnia sztuka rano jest sprawdzana ręcznie. Szczególnie po weekendzie albo po większej akcji sprzedażowej.
magda_lodz
U nas dopiero prosta procedura to uspokoiła, a nie samo poprawianie stanów. Jak zostaje jedna sztuka, ktoś ma ją fizycznie sprawdzić i dopisać krótką notatkę w panelu. Jeśli produkt jest w dwóch miejscach sprzedaży, zdejmujemy go z jednego kanału, zanim pójdzie ostatnia sztuka. Przy anulowaniu mamy też gotową treść maila, ale zawsze ją przerabiamy pod konkretną sytuację, żeby nie brzmiała jak automat. Dzięki temu nikt z obsługi nie wymyśla na szybko, co napisać klientowi. Wpadki nie zniknęły na sto procent, ale przestały być chaosem.