Klienci pytają o rozmiary, choć są warianty w sklepie. Jak to macie pokazane?

Mam nieduży sklep z ubraniami dziecięcymi i od jakiegoś czasu męczy mnie jedna rzecz. Na karcie produktu są rozmiary jako warianty, stan magazynowy też jest podpięty, a mimo tego klienci piszą albo dzwonią z pytaniem, czy dany rozmiar jest dostępny i który lepiej wziąć. Najczęściej kręci się to wokół dwóch sąsiednich rozmiarów, które według producenta wypadają dość podobnie. U mnie teraz jest zwykła lista rozwijana obok ceny. Tabela rozmiarów siedzi niżej w opisie, a zdjęcie się nie zmienia po wyborze rozmiaru, bo produkt wygląda tak samo. Nie wiem, czy ludzie po prostu nie zauważają wariantu, czy bardziej nie ufają tabeli i wolą się upewnić. Jak macie to pokazane u siebie, żeby było czytelnie, ale bez robienia z karty produktu ściany komunikatów?

Dyskusja

13 odpowiedzi
MichalNaWitrynie
A jak to wygląda na telefonie? Pytam, bo u nas na komputerze warianty były niby oczywiste, a na mobile ten wybór wpadał niżej, pod cenę i jakiś kod produktu. Klient widział zdjęcie, cenę i przycisk, ale już niekoniecznie łapał, że ma jeszcze rozwinąć rozmiar. Te pytania są bardziej o sam dobór rozmiaru, czy o to, czy konkretny rozmiar jeszcze jest na stanie?
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

Na telefonie lista jest pod ceną i nad przyciskiem kupna, więc nie jest całkiem schowana, ale faktycznie wygląda dość zwyczajnie. Taki standardowy select, bez wyróżnienia. Najwięcej pytań mam o 98 i 104, czasem też o to, czy 104 jest jeszcze dostępny, mimo że stan przy wariancie jest pokazany. Zdjęcie po wyborze rozmiaru nic nie zmienia, bo to ten sam model.
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

No to select na telefonie jest podejrzany. Jak zdjęcie się nie zmienia, klient nie dostaje drugiego sygnału, że wybrał konkretny wariant.
RadekP
U mnie było podobnie, tylko sprzedawaliśmy drobną elektronikę i wariantem była długość przewodu. W opisie było wszystko, w selectcie też, a ludzie nadal pisali, czy jest wersja 2 metry. Zmieniliśmy to na widoczne przyciski z nazwą wariantu. Trochę pomogło od razu, ale dopiero po dopisaniu dostępności przy wariancie liczba pytań wyraźniej spadła. Wcześniej klient widział opcję i nie wiedział, czy można ją zamówić, czy lepiej zapytać. Nie robiliśmy wielkiej przebudowy sklepu, bardziej poprawkę w jednym miejscu. Dlatego przy dwóch problematycznych rozmiarach zacząłbym właśnie od tego miejsca, gdzie klient wybiera.
AnetaK

W odpowiedzi do: RadekP

Radek, a nie zrobił się z tego bałagan przy większej liczbie opcji? Przy ubraniach dochodzą kolory, rozmiary, czasem jeszcze wzory i te przyciski potrafią zająć pół ekranu. Przy dwóch wariantach brzmi super, ale przy dziesięciu już bym się bała, że klient tylko szybciej się zgubi.
RadekP

W odpowiedzi do: AnetaK

Jasne, przy wszystkim naraz zrobiłby się bałagan. U nas ostatecznie widoczne były tylko dostępne warianty, a przy brakach był krótki komunikat, że dana wersja wróci później. Przy dużej liczbie opcji nie pchałbym tego w duże kafle. Ale jeśli u Oli problem stale wraca przy 98 i 104, to może wystarczy wyróżnić tylko ten kawałek, a nie ruszać całej reszty.
KrzysiekM

W odpowiedzi do: RadekP

Ja bym tylko nie zwalał wszystkiego na sam select. Jak dostępność przy wariancie jest mało czytelna, to klient i tak napisze, nawet przy ładnych przyciskach.
MartaK
Ja jako klientka czasem pytam nawet wtedy, gdy wariant widzę. Przy dzieciach rozmiar rozmiarowi nierówny i sama tabela często mnie nie uspokaja.
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: MartaK

To może być bardzo trafione. Te pytania rzadko są wprost o to, czy mamy 104, tylko raczej czy 98 nie będzie za małe albo czy 104 nie będzie za duże na konkretny wiek. Tabela jest, ale pewnie za nisko i za sucho. Nie chcę też dopisywać do każdego produktu długiej rozmiarówki, bo modeli mam sporo i zaraz sama się w tym utopię.
BartekZMetka

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

Przy takim opisie nie zaczynałbym od przebudowy całej karty. Dałbym mały dopisek właśnie przy tych dwóch rozmiarach, bo tam człowiek ma zawahanie w chwili wyboru. Nie jakiś długi blok, raczej jedno zdanie w stylu, że 98 wypada bliżej konkretnego wzrostu, a 104 zostawia większy zapas, jeśli faktycznie tak widzisz po zwrotach i pytaniach. Można też wyciągnąć jeden najważniejszy wymiar bliżej wariantu, a pełną tabelę zostawić niżej. U nas podobne rzeczy działały dopiero wtedy, kiedy informacja była przy samym wyborze. Jak była niżej w opisie, ludzie i tak jej nie łączyli z decyzją. Tylko nie obiecywałbym zbyt pewnie, bo przy dzieciach rodzice i tak będą mieli swoje porównania.
Monika83
Tylko ostrożnie z dokładaniem wszystkiego naraz. Widziałam karty produktu, gdzie był select, tabela, dopisek, ramka z poradą i jeszcze komunikat o magazynie, a potem serio nie wiadomo było, na co patrzeć. Jeśli karta jest już dość ciasna, jedna dobrze postawiona informacja może być lepsza niż pięć małych. Ja bym wybrała jedną zmianę i dopiero po niej patrzyła, czy pytań jest mniej.
JarekNaSpokojnie

W odpowiedzi do: Monika83

Też bym nie robił od razu remontu. Skoro powtarzają się głównie dwa rozmiary, zacząłbym od telefonu i jednej krótkiej informacji przy 98/104. Jak po paru tygodniach pytań będzie mniej, to masz jakiś sygnał. Jak nie, wtedy dopiero grzebałbym dalej przy tabeli albo zdjęciach.
IzaSklepik
U mnie pomogło zwykłe spisywanie pytań klientów przez dwa tygodnie, zanim ruszyliśmy kartę produktu. Myślałam, że ludzie nie widzą wariantów, a wyszło, że połowa pytań była o to, czy kolor ze zdjęcia zgadza się z rzeczywistością. Dopiero druga część dotyczyła dostępności. Zmieniliśmy więc najpierw zdjęcia wariantów i nazwy, nie cały układ strony. Efekt nie był z dnia na dzień, ale po miesiącu telefonów było mniej. Przy małym sklepie takie notowanie pytań bywa nudne, ale przynajmniej człowiek nie zgaduje w ciemno.