Klienci wybierają zły wariant, bo nazwy są podobne. Jak to poprawiliście?

Mam w sklepie kilka produktów z wariantami i ostatnio zaczęły nam wpadać pomyłki przy dwóch bardzo podobnych opcjach. Dla nas różnica jest oczywista, bo znamy towar, ale klient widzi w rozwijanej liście coś w stylu czarny mat i czarny soft, klika jedno, a po dostawie pisze, że chodziło mu o to drugie. Opis na karcie jest, tylko mam wrażenie, że ludzie go omijają i patrzą głównie na nazwę wariantu. Nie chcę przebudowywać całej karty, bo problem dotyczy właściwie dwóch produktów, ale reklamacje robią się już męczące. Myślałam o zmianie nazw, dopisku w mailu albo ręcznym sprawdzaniu droższych zamówień. Jak to u siebie ogarnęliście, żeby klient nie czuł, że sklep go wprowadził w błąd?

Dyskusja

16 odpowiedzi
IzaSklepik
U nas najlepiej zadziałało przestawienie nazwy, żeby różnica była od razu na początku. Wcześniej dwa warianty zaczynały się identycznie i na telefonie klient widział praktycznie to samo. Po zmianie na coś bardziej wprost liczba pomyłek spadła, choć nie zniknęła do zera. Ja bym zaczęła od tych dwóch nazw, które robią problem, a nie od większej przebudowy.
MichalNaWitrynie
A klient widzi potem ten wariant jeszcze gdzieś poza kartą produktu? Pytam, bo czasem lista jest nawet czytelna, ale w koszyku albo w mailu zostaje już sama krótka nazwa. Jeśli ludzie orientują się dopiero po dostawie, to możliwe, że po kliknięciu nie mają już żadnego sensownego miejsca, żeby wyłapać pomyłkę.
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

Najczęściej wychodzi to dopiero po dostawie, czasem po mailu, że zamówienie poszło do realizacji. Na karcie jest zwykła lista rozwijana i klient wybiera jeden z dwóch wariantów różniących się wykończeniem. W koszyku ta nazwa jest, ale krótka, bez opisu. To nie są rozmiary, tylko dwa prawie bliźniacze warianty tego samego produktu.
EwaN

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

To przy takiej liście sprawdziłabym jeszcze, czy jeden wariant nie jest domyślnie wybrany. Mieliśmy sytuację, że klient tylko zmieniał ilość i nawet nie zauważał, że coś już było ustawione. Kolejność opcji też potrafi mieszać, zwłaszcza gdy dwie podobne są obok siebie. Czasem samo rozdzielenie ich na liście robi różnicę.
KrzysiekM
Podobne nazwy to niestety gotowy przepis na takie akcje. Dopisałbym jedną cechę po ludzku, nawet jeśli nazwa będzie mniej ładna.
AnetaK
U mnie ważne było to, żeby pełniejsza nazwa wariantu nie znikała po dodaniu do koszyka. Klient często już nie wraca na kartę produktu, więc jeśli w koszyku i mailu ma tylko skrót, to później jest słowo przeciwko słowu. Nie dawałabym ściany tekstu, raczej krótki dopisek przy nazwie, taki sam w koszyku i w potwierdzeniu. Przy sporze od razu widać, co klient dostał w mailu i co było w zamówieniu. To nie zabezpieczy przed każdą reklamacją, ale zmniejsza pole do nieporozumień. Sama zmiana nazwy na karcie może być za mało, jeśli potem system pokazuje znowu skrót.
BartekGrafik
Miniatura przy wariancie może pomóc, ale tylko jeśli ta różnica naprawdę jest widoczna. Przy rzeczach typu mat, połysk albo soft mały obrazek często wygląda dla klienta identycznie. Wtedy lepszy jest krótki dopisek normalnym językiem. Same skróty i symbole zostawiłbym raczej dla obsługi, nie dla kupującego.
RadekP
Tylko uważałbym z robieniem bardzo długich nazw. Na telefonie potem widać początek i trzy kropki, więc klient dalej porównuje dwa podobne początki. Widziałem sklep, gdzie pełna nazwa miała sens dopiero po wejściu w szczegóły, a w koszyku zostawały pierwsze słowa. Krótsza nazwa plus jedna mocna różnica bywa czytelniejsza niż opis upchany w nazwie wariantu.
Basia89
U nas trochę pomógł mail po zakupie, gdzie w pierwszym zdaniu jest wybrany wariant napisany normalnie. Przy droższych zamówieniach czasem jeszcze ręcznie patrzymy, czy nie wpadła ta opcja, którą ludzie najczęściej mylą.
marek77

W odpowiedzi do: Basia89

Mail automatyczny tak, ale z ręcznym sprawdzaniem bym uważał. Jak to wejdzie przy każdym podobnym zamówieniu, to po miesiącu macie kolejną rzecz do pilnowania i pretensje, że ktoś nie zadzwonił.
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: marek77

No właśnie nie chcę z tego robić telefonu do każdego zamówienia, bo to się zaraz rozlezie na całą obsługę. Myślałam tylko o oznaczeniu tych dwóch wariantów, które już mamy jako problemowe. Jeśli ktoś wybierze je przy większym zamówieniu, wtedy mail albo telefon, a reszta idzie normalnie. Do tego zmiana nazw i pełniejsza nazwa w mailu, chyba od tego zaczniemy.
Monika83
Ja bym oddzieliła poprawki na przyszłość od tych reklamacji, które już macie. Jeśli kilka osób myli dokładnie to samo, to dla mnie jest sygnał, że nazwa jednak nie pomaga klientowi. Czasem taniej jest pójść na ugodę albo poprawić zamówienie, niż ciągnąć przepychankę. Nie mówię, że zawsze sklep ma brać wszystko na siebie, ale przy niejasnej nazwie klient też nie bierze tego znikąd. No i łatwiej potem napisać uczciwie, że opis został poprawiony, bo faktycznie mógł mylić.
MartaOdKubkow
Miałam coś podobnego przy kubkach z dwoma wykończeniami. Dla klienta prawie to samo, a dla nas inna pozycja i inny efekt końcowy. Nazwy wzięliśmy z katalogu dostawcy i one brzmiały ładnie, tylko niewiele mówiły osobie kupującej. W reklamacjach ludzie pisali po swojemu: ten bardziej błyszczący, ten bez połysku. Dopiero jak warianty nazwaliśmy tym językiem, zrobiło się spokojniej. Nie idealnie, ale różnica była odczuwalna. Przy okazji odsunęliśmy od siebie na liście dwie najczęściej mylone opcje, bo wcześniej stały jedna pod drugą. Mała zmiana, a mniej odkręcania po wysyłce.
PawelR
Tylko z ostrzeżeniami przy zakupie nie przesadźcie. Jak klient zobaczy kilka razy sprawdź, potwierdź, uwaga, to może pomyśleć, że z tym produktem jest coś nie tak.
LukaszPoPracy
Przejrzałbym stare maile i reklamacje. Klienci często sami piszą, jak rozumieją dany wariant, i taka nazwa bywa lepsza niż katalogowa.
IzaSklepik
I jeszcze jedno: jak zmienicie nazwy, zostawcie gdzieś starą nazwę dla obsługi. My po takiej zmianie przez chwilę sami nie wiedzieliśmy, który stary wariant jest którym przy starszych zamówieniach.