Filtry w sklepie zaczęły pojawiać się w Google. Blokować je od razu?

Mam mały sklep i parę tygodni temu włączyliśmy porządniejsze filtry w kategoriach, głównie rozmiary i kolory. Klienci ciągle o to dopytywali, więc od strony sklepu miało to sens. Teraz w statystykach widzę, że Google zaczęło łapać pojedyncze wejścia nie tylko na kategorie i produkty, ale też na adresy z filtrami. Z jednej strony może to dobrze, bo dochodzą jakieś dłuższe zapytania, ale widzę też adresy z sortowaniem i takie trochę losowe kombinacje. Kategoria główna na razie nie poleciała mocno, bardziej mam obawę, że zrobi się z tego bałagan. Nie chcę wszystkiego blokować w panice, bo część filtrów wygląda normalnie dla klienta. Jak to ogarnialiście u siebie: od razu ucinać, poczekać na dane, czy zostawić tylko te filtry, które faktycznie coś łapią?

Dyskusja

14 odpowiedzi
AnetaK
Ja bym nie blokowała wszystkiego tylko dlatego, że Google to zauważył. Najpierw sprawdziłabym, czy te adresy mają sens dla normalnego klienta i czy nie zaczynają podbierać ruchu głównej kategorii. U mnie kilka filtrowanych stron łapało całkiem konkretne zapytania, więc szkoda byłoby je od razu wycinać. Co innego sortowanie albo kombinacje, których nikt rozsądnie nie wybiera.
MichalNaWitrynie
A co dokładnie weszło w wyniki? Jeśli to kolor albo rozmiar, to jeszcze można rozmawiać, bo ludzie czasem faktycznie tak szukają. Gorzej, jeśli łapie sortowanie po cenie, paginację albo kilka parametrów naraz. Wtedy niby adres inny, ale dla użytkownika to często ta sama strona tylko inaczej poukładana.
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

Najwięcej jest kolorów i rozmiarów, ale sortowanie od najtańszych też już widzę. Te kolorowe adresy mają po kilka wejść, nic dużego, ale nie są całkiem martwe. Sortowanie wygląda mi gorzej, bo to właściwie ta sama kategoria tylko w innej kolejności. I dlatego się waham, bo danych mam jeszcze mało.
lukasz_wawa

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

No to ja bym tego nie wrzucał do jednego worka. Kolor plus rozmiar może jeszcze odpowiadać na realne szukanie, zwłaszcza jeśli ktoś chce konkretną wersję produktu. Sortowanie po cenie raczej nie daje nowej intencji, tylko robi inną kolejność tych samych rzeczy. Na twoim miejscu zacząłbym od sortowania, a filtrów z jakimiś wejściami nie ruszałbym od razu.
KrzysiekM
U mnie sortowanie narobiło większego bałaganu niż same filtry. Niby drobiazg, a potem w wynikach wisiało kilka wersji tej samej kategorii.
IzaSklepik
Miałam podobnie, tylko u mnie były rozmiary i materiał. Na początku też się przestraszyłam, bo nagle w indeksie było więcej takich adresów niż się spodziewałam. Nie wycinałam wszystkiego, bo dwie filtrowane strony miały wejścia na bardzo konkretne zapytania i ludzie faktycznie przechodzili z nich dalej. Zostawiłam kilka takich, które wyglądały jak osobna potrzeba klienta, a resztę potem porządkowaliśmy. Najgorsze były mieszanki typu rozmiar plus sortowanie plus producent, bo tego nikt normalnie nie wpisywał. Nie mówię, że to zawsze zadziała, bo sklep sklepowi nierówny. U mnie pomogło po prostu odczekać trochę i zobaczyć, które adresy wracają w danych, a które wyskoczyły raz i tyle.
Basia89

W odpowiedzi do: IzaSklepik

Iza, a główna kategoria ci przy tym nie spadła? Ja bym się właśnie bała, że Google zacznie pokazywać filtrowaną wersję zamiast tej normalnej.
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: Basia89

U mnie główna kategoria jeszcze jakoś wyraźnie nie spadła, raczej stoi w miejscu. Bardziej mnie ruszyło to, że tych adresów z sortowaniem zaczyna przybywać i wygląda to przypadkowo. Kolory i rozmiary mogę przejrzeć ręcznie, bo nie ma tego setek. Chyba faktycznie zacznę od ograniczenia sortowania, a resztę zostawię na chwilę do obserwacji.
DamianSklepowy
Same wejścia jeszcze by mnie nie przekonały. Zerknij, czy ktoś z tych adresów robi cokolwiek dalej, bo puste kliknięcia potrafią tylko ładnie wyglądać w statystykach.
PawelZAgencji
Tu łatwo przesadzić w obie strony. Sam filtr w Google nie jest jeszcze tragedią, ale jak takich podobnych adresów robi się dużo, to kategoria potrafi się rozmyć. Patrzyłbym przede wszystkim, czy filtrowana strona ma inną intencję niż główna kategoria. Jeśli ktoś realnie szuka czarnych koszulek w konkretnym rozmiarze, to taka strona może się bronić. Jeśli to sortowanie albo losowy zlepek parametrów, to raczej nie ma czego bronić. I nie robiłbym pięciu zmian naraz, bo później nie wiadomo, po czym były efekty. Przy małym sklepie da się to zwykle przejrzeć ręcznie i zostawić tylko te warianty, które mają powód istnieć.
Magda_od_kawy
Po tym co piszesz, ja bym też oddzieliła sortowanie od filtrów. Jeśli strona po filtrze wygląda normalnie dla człowieka, to dla mnie nie jest to ta sama półka co sortowanie po cenie.
NorbertK
Najbardziej zdradliwe jest zostawienie tego bez kontroli, bo filtry potrafią się rozmnożyć po cichu. Dziś masz kolor i rozmiar, potem dochodzi producent, cena, sortowanie i robi się masa wersji tej samej kategorii. Ale blokowanie wszystkiego tylko dlatego, że to filtr, też jest trochę na skróty. Ja bym patrzył na skalę i na to, czy taki adres ma własny sens. Jeśli ma wejścia, produkty pasują i nie wypycha głównej kategorii, można go chwilę poobserwować. Jeśli to techniczna wariacja bez żadnej różnicy dla klienta, to raczej nie ma o co walczyć.
JarekNaSpokojnie
Nie robiłbym tego jednym ruchem. Najpierw oczywiste śmieci typu sortowanie, a resztę obserwować przez parę tygodni.
lukasz_wawa
Dokładnie, sortowanie i parametry porządkowania dałbym jako pierwsze do ogarnięcia. Same filtry produktów osobno, bo tam czasem siedzi normalny długi ogon.