Klient myśli, że produkt jest od ręki, a robimy go po zamówieniu. Jak to oznaczyć?

Mam w sklepie kilka produktów, których nie trzymamy gotowych na półce. Robimy je dopiero po złożeniu i opłaceniu zamówienia. W opisie mam o tym zdanie, jest też podany czas realizacji, ale ostatnio klient był zdziwiony, że nie wysyłamy następnego dnia. Mówił, że skoro przy produkcie była dostępność, to dla niego znaczyło, że rzecz jest od ręki. Nie chcę robić z karty wielkiego ostrzeżenia, bo od razu wygląda to ciężko, ale takie telefony po zakupie też są męczące. Gdzie u was najlepiej działa taka informacja: przy przycisku, w koszyku, osobnym statusem, a może checkboxem?

Dyskusja

15 odpowiedzi
AnetaK
U mnie samo słowo dostępny robiło podobny bałagan. Ludzie czytali to jak gotowe do wysyłki, a nie jak można zamówić. Pomogło dopisanie krótkiego tekstu obok ceny, że produkt jest wykonywany po zamówieniu. Bez czerwonego banera, po prostu zwykłe zdanie w miejscu, gdzie klient jeszcze nie kliknął koszyka.
IzaSklepik
A przy samym przycisku kupna klient widzi cokolwiek o tym wykonaniu, czy tylko potem w opisie?
DamianSklepowy

W odpowiedzi do: IzaSklepik

Przy przycisku nie, i pewnie tu jest problem. Jest standardowa dostępność, a informacja o wykonaniu siedzi dopiero w opisie, mniej więcej w połowie tekstu. Potem powtarza się jeszcze w mailu po zakupie. Klient chyba w ogóle do tego opisu nie doszedł albo uznał, że to już szczegół, a nie ważny warunek.
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: DamianSklepowy

No to ja bym tego maila traktował tylko jako powtórkę, nie jako pierwszą informację. Po zakupie klient już ma w głowie, że coś zamówił i teraz czeka na paczkę. Dałbym krótkie zdanie przed przyciskiem albo zaraz pod nim. Opis niżej dużo osób czyta dopiero wtedy, gdy już są zdecydowani.
Basia89
Tylko bez wielkiego czerwonego ostrzeżenia. Jak karta wygląda jak regulamin reklamacji, to sama bym się zastanawiała, co jest nie tak z produktem.
BartekGrafik
Nie chowałbym tego w długim opisie, bo opis wiele osób tylko przelatuje wzrokiem. Najpierw widzą zdjęcie, cenę, dostępność i przycisk. Tam powinna być ta jedna linijka, nawet bardzo spokojna. Coś w stylu, że produkt jest wykonywany po zamówieniu i wysyłany po przygotowaniu. Jeśli masz warianty, to pilnowałbym też, żeby komunikat nie znikał po wyborze wariantu. Czasem technicznie wszystko jest opisane, tylko nie w tym miejscu, w którym klient podejmuje decyzję.
PawelR
Przy droższych rzeczach dałbym jednak checkbox. Nie po to, żeby straszyć, tylko żeby klient świadomie kliknął, że rozumie czas wykonania. U nas takie potwierdzenie ucięło sporo dyskusji po zakupie, zwłaszcza przy rzeczach robionych pod konkretne zamówienie.
EwaN

W odpowiedzi do: PawelR

Ja bym z checkboxem uważała. Przy czymś nietypowym jasne, ma to sens, ale przy zwykłym produkcie robi się z tego kolejna przeszkoda. Ludzie zaczynają myśleć, że skoro muszą coś potwierdzać, to pewnie jest jakiś haczyk. U mnie lepiej zadziałała zwykła etykieta przy czasie dostawy.
Jarek1985

W odpowiedzi do: PawelR

Da się to rozdzielić. Jeśli robisz coś dwa albo trzy dni, to zwykły status przy przycisku i powtórka w koszyku powinny wystarczyć. Jeśli klient czeka dwa tygodnie albo produkt jest mocno indywidualny, checkbox już nie wygląda tak dziwnie. U mnie granicą były realne pretensje po zakupie. Tam, gdzie ludzie pisali, że nie wiedzieli, daliśmy mocniejsze potwierdzenie. Przy krótszych rzeczach został spokojny komunikat i nikt się o to nie potykał.
OlaOdSklepu
U nas sama karta produktu nie wystarczyła. Klient dodawał kilka rzeczy, szedł dalej i w koszyku już patrzył tylko na podsumowanie. Dopiero gdy przy tej konkretnej pozycji pojawiła się druga linijka z czasem wykonania, pytań zrobiło się mniej. Bez krzyku, bez checkboxa, po prostu powtórka w miejscu, gdzie klient jeszcze raz sprawdza zamówienie. Szczególnie pomagało przy zamówieniach mieszanych, gdzie jedna rzecz była od ręki, a druga robiona później. Wtedy wcześniej każdy zakładał, że całość pójdzie jak najszybciej.
marek77
Słowo dostępny jest zdradliwe, bo dla sklepu może znaczyć można kupić, a dla klienta prawie zawsze znaczy leży i czeka. U nas pomogło rozdzielenie statusów na dostępny, sprowadzany i wykonywany po zamówieniu. Niby mała rzecz, ale rozmowy z klientami zrobiły się prostsze. Przy dostępnym zakładają szybką wysyłkę. Przy sprowadzanym wiedzą, że czekamy na towar. Przy wykonywanym po zamówieniu od razu jest jasne, że najpierw musi powstać produkt. Jeśli wszystko idzie pod jeden status, to opis niżej tylko częściowo ratuje sytuację.
KasiaBezPresji
Sprawdziłabym też, czy gdzieś nie masz tekstu od ręki. Jedno takie słowo potrafi przykryć wszystkie późniejsze dopiski.
Monika83
Mail po zakupie bym zostawiła, tylko nie opierałabym na nim całej komunikacji. Klient często czyta potwierdzenie już z założeniem, że paczka zaraz ruszy. Lepiej, jeśli w mailu jest powtórka typu zamówienie przyjęte do wykonania. To brzmi inaczej niż zwykłe potwierdzenie zamówienia i trochę ustawia oczekiwania.
Tomek83
U nas najlepiej siadło zwykłe wysyłka po wykonaniu. Mniej nerwowe niż uwaga produkt na zamówienie, a sens ludzie łapią.
MartaK
Ja bym zaczęła od statusu przy przycisku i powtórki w koszyku. Jak klient widzi to przed płatnością, to spokojny tekst zwykle wystarczy.