Płatność nie przeszła, a klient myśli, że zamówienie czeka. Jak to macie ustawione?

Mam zagwozdkę z nieopłaconymi zamówieniami. Klient składa zamówienie, przechodzi do płatności, coś mu się wysypuje przy karcie albo szybkim przelewie, a u nas to zamówienie i tak zostaje w panelu jako oczekujące. Do tego idzie mail z potwierdzeniem złożenia zamówienia i chyba za słabo widać w nim, że płatność jednak nie doszła. W ostatnim tygodniu miałam trzy telefony w stylu: kiedy wysyłka, przecież zamówienie jest złożone. Jedna osoba była nawet mocno zdziwiona, że paczka nie ruszyła, bo w panelu miała numer zamówienia i status. My oczywiście nie wysyłamy nic bez płatności, tylko klient tego statusu chyba w ogóle tak nie czyta. Jak macie to ustawione u siebie? Zmieniacie nazwę statusu, wysyłacie osobnego maila z linkiem do ponownej płatności, czy po prostu anulujecie po jakimś czasie? Chodzi mi głównie o to, żeby klient nie miał wrażenia, że zamówienie normalnie leży już do pakowania.

Dyskusja

14 odpowiedzi
Tomek83
U mnie samo słowo oczekujące robiło bałagan. Zmieniliśmy na nieopłacone i telefonów było mniej, chociaż całkiem nie zniknęły.
Basia89
A klient widzi w panelu samo oczekujące, czy jest gdzieś dopisek o płatności? I ten mail po zamówieniu wygląda jak zwykłe potwierdzenie, czy jest tam jasno napisane, że płatność się nie udała?
OlaOdSklepu

W odpowiedzi do: Basia89

W panelu jest tylko oczekujące, bez dopisku o płatności. W mailu jest numer zamówienia, produkty i dane do wysyłki, a informacja o płatności siedzi małym tekstem niżej. Jak teraz na to patrzę, to faktycznie wygląda prawie tak samo jak normalne potwierdzenie. Klient musi się domyślić, że skoro płatność nie przeszła, to my nic nie wyślemy.
AnetaK

W odpowiedzi do: OlaOdSklepu

No to ja bym zaczęła właśnie od maila i statusu. Zamówienie złożone, ale nieopłacone jest dużo czytelniejsze niż samo oczekujące. Przy takim słowie klient nie wie, czy czekacie na płatność, kompletowanie, kuriera czy jeszcze coś innego. Nawet jedno zdanie na górze maila może tu zrobić różnicę.
PawelZAgencji
Ja bym tu rozdzielił dwie rzeczy, bo dla sklepu to jest oczywiste, a dla klienta już niekoniecznie. Zamówienie może być złożone, ale nieopłacone, i to musi być nazwane bardzo wprost. Oczekujące brzmi trochę tak, jakby sklep czekał na spakowanie, magazyn albo kuriera. Jeśli klient dostaje numer zamówienia i zwykły mail, to łatwo mu założyć, że wszystko przeszło poprawnie. Nie szedłbym od razu w zmianę operatora płatności. Najpierw poprawiłbym komunikat po powrocie z płatności i pierwsze zdanie w mailu, żeby nie było wątpliwości, że bez opłacenia zamówienie nie idzie do realizacji.
IzaSklepik
U mnie po nieudanej płatności idzie osobny, krótki mail. Pisze w nim, że zamówienie jest zapisane, ale nieopłacone, i jest link do ponownej płatności. Towar trzymamy kilka godzin, a potem zamówienie samo przeskakuje na anulowane. Przy małym sklepie to nam wystarcza, bo sporo osób po prostu klika link i kończy temat.
RadekP

W odpowiedzi do: IzaSklepik

Kilka godzin rezerwacji jest ok, jeśli masz spore stany. U mnie przy ostatnich sztukach to się nie sprawdziło, bo ktoś nie opłacił zamówienia, a drugi klient już nie mógł kupić produktu. Teraz ostatnie sztuki zwalniamy szybciej, a dłuższa rezerwacja zostaje tylko przy rzeczach, których mamy więcej. Inaczej nieopłacone zamówienia blokowały normalną sprzedaż.
marek77
Z przypomnieniami bym tylko nie przesadzał. U nas część osób po błędzie płatności po prostu rezygnuje, bo coś ich rozmyśliło albo znalazły produkt gdzie indziej. Jeden mail z linkiem jest ok, ale więcej wiadomości robiło nam tylko dodatkowy ruch w obsłudze. Lepiej mieć jasny komunikat od razu niż później ciągnąć klienta serią ponagleń.
Monika83
My rozdzielamy to po wartości zamówienia. Przy drobnych rzeczach idzie automat i tyle, bo ręczne pisanie zjadałoby za dużo czasu. Przy większych koszykach ktoś z obsługi wysyła zwykłego maila albo dzwoni, jeśli jest telefon. Parę takich zamówień udało się uratować, bo ludzie byli pewni, że płatność zawisła gdzieś po stronie banku.
DamianSklepowy
U nas nieopłacone zamówienie wisi do następnego dnia roboczego i potem samo się anuluje. Klient widzi status nieopłacone, a pod spodem ma tekst, że wysyłka ruszy dopiero po płatności. Nie jest to może najładniejsze, ale przestały się pojawiać pretensje, że paczka nie wyszła. Najwięcej zamieszania mieliśmy wcześniej właśnie przez neutralne statusy.
EwaN
Można to chyba zrobić bez jednej zasady dla wszystkiego. Przy zwykłych produktach dałabym klientowi kilka godzin na ponowną płatność, bo ryzyko blokady jest małe. Przy ostatnich sztukach dałabym krótszy czas albo od razu jasny tekst, że produkt nie jest pewnie zarezerwowany, dopóki zamówienie nie jest opłacone. Przy droższych zamówieniach ręczny kontakt też ma sens, bo tam szkoda łatwo odpuścić koszyk. Najważniejsze, żeby klient od początku wiedział, w jakim stanie jest zamówienie. Najgorszy jest status, który dla sklepu coś znaczy, a dla klienta brzmi jak normalny etap realizacji.
MichalNaWitrynie
Sprawdziłbym jeszcze, gdzie klient widzi informację po zamknięciu okna płatności. Komunikat przy samej bramce często znika i klient wraca już tylko do panelu albo do maila. Jeśli tam ma numer zamówienia i neutralny status, to później może nie pamiętać, że coś się wysypało. U nas najlepiej działało, gdy ta sama informacja była w panelu, w mailu i przy linku do ponownej płatności.
KrzysiekM
Ręczny kontakt jest fajny, ale tylko przy większych kwotach. Przy każdym nieopłaconym zamówieniu szybko robi się z tego dodatkowa robota na pół dnia.
PawelZAgencji
Nie zaczynałbym od zmiany operatora płatności. Najpierw nazwa statusu i treść maila, bo to wygląda bardziej na problem komunikatu niż samej płatności.