Dodałem angielską wersję, a Google pokazuje ją Polakom. Jak to rozdzielić?

Trzy tygodnie temu dorzuciłem angielską wersję kilku najważniejszych stron z ofertą. Polskiej części nie ruszałem, a angielskie teksty są na razie dość bliskim tłumaczeniem, bo sama usługa jest taka sama. Od tego czasu dwie osoby z Polski napisały mi, że po wpisaniu polskiego zapytania weszły z Google prosto na stronę po angielsku. Najpierw uznałem, że to przypadek, ale sam też parę razy zobaczyłem taki wynik. Nie dzieje się tak przy każdym sprawdzeniu i ruch jakoś mocno nie spadł. Angielska wersja przyniosła już jednak pojedyncze zapytania, więc nie chcę jej wycofywać tylko dlatego, że wyniki na początku się mieszają. Z drugiej strony szkoda ludzi, którzy wejdą i od razu wyjdą, bo pomyślą, że trafili nie tam. Mieliście coś podobnego? Dać temu jeszcze czas czy mocniej rozdzielić obie wersje?

Dyskusja

17 odpowiedzi
AnetaK
A skąd wiesz, że to były polskie wyszukiwania, a nie po prostu osoby będące w Polsce, ale szukające po angielsku? Te dwie osoby podały Ci frazy, z których weszły? I jak rozdzieliłeś wersje, w katalogach czy na subdomenie?
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: AnetaK

Są w osobnych katalogach językowych. Angielską część odpaliłem mniej więcej trzy tygodnie temu. Jedna osoba podała mi dokładną polską frazę, druga tylko napisała, że szukała usługi po polsku. U mnie angielski adres też pojawił się dwa razy na polskie zapytanie, ale polskich adresów w ogóle nie zmieniałem.
PawelZAgencji

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

To już jest jakiś konkret. Tylko uważałbym ze stwierdzeniem, że Google pokazuje angielski wszystkim Polakom. Ktoś może być w Polsce, wpisać polską frazę, ale mieć przeglądarkę ustawioną po angielsku i wtedy sygnały nie są takie oczywiste. Ręczny podgląd wyniku też bywa zdradliwy. Dużo ciekawszy jest układ: polska fraza, wejście na angielski adres i zaraz potem przełączenie na polski. Wiadomości od tych dwóch osób też są więcej warte niż samo sprawdzanie u siebie. Zobaczyłbym najpierw, czy powtarza się to na tych samych podstronach, zanim ruszysz całą sekcję.
OlaOdSklepu
U nas było podobnie po uruchomieniu drugiej wersji sklepu. Produkty były na początku przetłumaczone prawie zdanie w zdanie i przez parę miesięcy raz wyskakiwała jedna wersja, raz druga. Też najpierw czekaliśmy, ale niewiele się zmieniało. Potem wyszło, że zagraniczny klient na angielskiej stronie nadal czyta o polskiej dostawie i kontakcie, więc ta wersja właściwie nie była dla niego. Poprawiliśmy tylko takie rzeczy jak warunki wysyłki, waluta i sposób kontaktu. Polskich stron nie ruszaliśmy i angielskich też nie kasowaliśmy. Z czasem zrobiło się lepiej, choć pojedyncze pomyłki nadal się zdarzały. Nie wiem, czy u Ciebie przyczyna jest ta sama, ale sprawdziłabym, czy te strony różnią się czymś poza językiem.
JarekNaSpokojnie
Ja bym na razie niczego nie usuwał. Trzy tygodnie to jeszcze krótko, dałbym temu chwilę zamiast od razu ruszać adresy.
EwaN

W odpowiedzi do: JarekNaSpokojnie

Z usuwaniem jasne, też bym się wstrzymała. Tylko samo czekanie nie musi niczego rozwiązać, jeśli te strony są praktycznie takie same poza językiem. Adresy mogą zostać, a w międzyczasie warto zobaczyć, czy angielska wersja naprawdę mówi do innego odbiorcy. To nadal spokojniejszy ruch niż przebudowa wszystkiego.
JarekNaSpokojnie

W odpowiedzi do: EwaN

Jasne, nie chodziło mi o siedzenie z założonymi rękami. Bardziej o to, żeby po trzech tygodniach nie kasować wersji ani nie przenosić wszystkiego. Na kilku ważnych stronach można coś doprecyzować i zobaczyć, czy zacznie się rozdzielać.
Tomek83
A ile takich wejść naprawdę było poza tymi dwiema wiadomościami? Może problem jest, tylko na razie dużo mniejszy, niż wygląda przy ręcznym sprawdzaniu.
lukasz_wawa
Zaglądałeś już do danych czy opierasz się głównie na własnym sprawdzaniu? Chodzi mi o polskie zapytania, przy których faktycznie wyświetlił się angielski adres. Samo wyświetlenie to jeszcze pół biedy, ciekawe, czy ludzie w ten wynik klikają. A jeśli klikają, to wychodzą czy przełączają od razu na polski?
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: lukasz_wawa

Najpierw sprawdzałem ręcznie, ale później zajrzałem też do danych. Są polskie zapytania, przy których wyświetlał się angielski adres, i były z tego kliknięcia. W kilku przypadkach ktoś od razu po wejściu przełączył stronę na polski. Na razie widzę to głównie przy kilku stronach ofertowych, nie w całym serwisie.
KasiaBezPresji
Można siedzieć w Polsce i mieć cały telefon po angielsku, ja tak mam. Po samym kraju jeszcze bym nie uznawała wyniku za zły.
RadekP
Ta sama usługa nie zawsze znaczy, że obie strony powinny mówić dokładnie to samo. Ktoś spoza Polski może mieć inny sposób kontaktu, inne godziny obsługi albo po prostu pytać, czy w ogóle go obsłużycie. Jeśli dostaje tylko tłumaczenie polskiej strony, nadal nie wie, czy ta oferta jest dla niego. Nie dopisywałbym tekstu na siłę, bo to nic nie wniesie. Raczej wyciągnąłbym te różnice, które już istnieją w normalnej obsłudze. Wtedy wersje zaczynają mieć osobny sens, a nie tylko inny język. I faktycznie zacząłbym od tych kilku stron, na których już widzisz mieszanie.
IzaSklepik
U nas bardziej niż sam zły wynik przeszkadzało to, co działo się już po wejściu. Klient trafiał na produkt po angielsku, ale przełącznik przenosił go na polską stronę główną, nie na ten sam produkt. Sporo osób nie chciało szukać drugi raz i po prostu wychodziło. Gdy poprawiliśmy samo przejście między wersjami produktu, pomyłki w Google jeszcze się zdarzały, ale przestały być aż tak bolesne. Dopiero później ruszyliśmy treść. Dlatego zerknęłabym, co robią ludzie zaraz po wejściu. Może się okazać, że część problemu da się ograniczyć, zanim same wyniki się uporządkują.
Marcin72
Ta angielska część jest naprawdę pod inny rynek? Czy to po prostu polska oferta dla osób, które nie znają polskiego?
PawelR
To ja bym wziął właśnie te kilka podstron, nie cały serwis. Zapisałbym, jak wyglądają teraz, trochę wyraźniej opisał odbiorcę angielskiej wersji i dał im chwilę bez kolejnych zmian. Jak poprawisz wszystko naraz, potem nie dojdziesz, co właściwie pomogło. Resztę na razie zostawiłbym tak jak jest.
Monika83
Sprawdź jeszcze samo przełączanie języka tak jak zwykły użytkownik. Jeśli z angielskiej oferty wraca jednym kliknięciem do tej samej oferty po polsku, taka pomyłka nie musi bardzo boleć. Gorzej, kiedy przełącznik wyrzuca go na stronę główną i trzeba szukać od nowa. Mnie by to skutecznie zniechęciło.
krzysiek32
U mnie na małej stronie podobne mieszanie uspokoiło się po mniej więcej miesiącu. Tyle że miałem kilkanaście podstron, więc nie traktowałbym tego terminu jako reguły.