Na metce jest 60°C, a przy nadruku 30°C. Czego się trzymać?

Dostaliśmy partię grafitowych, rozpinanych bluz z logo na piersi i w przyszłym tygodniu miały pójść do ekipy. Przy rozpakowaniu zauważyłam jednak, że na wszytej metce jest pranie do 60°C, a na kartce od wykonawcy maksymalnie 30°C i pranie na lewej stronie. W zamówieniu widnieje tylko „nadruk logo”, bez informacji, jak został zrobiony. Nikt jeszcze tych bluz nie prał, a później każdy będzie robił to u siebie w domu. Nie chcę więc powiedzieć ludziom 60°C, a za chwilę zbierać bluz z popękanym logo. Zostały mi dwie zapasowe sztuki i korci mnie, żeby jedną wyprać na próbę, tylko jedno pranie chyba niewiele pokaże. Jak byście to rozegrali: trzymać się 30°C, czekać na odpowiedź wykonawcy czy testować zapasową?

Dyskusja

15 odpowiedzi
JarekNaSpokojnie
Na teraz brałbym 30°C, czyli tę niższą wartość. Tylko do czasu wyjaśnienia, bo samą metką bym się tu nie podpierał.
BartekZMetka
Ta kartka wygląda na instrukcję do waszego zamówienia czy na ogólną, dodawaną do każdej paczki? Jest na niej cokolwiek o sposobie wykonania logo poza samym 30°C?
Monika83

W odpowiedzi do: BartekZMetka

Wygląda raczej na ogólną, bo nie ma numeru zamówienia ani nazwy modelu. Jest na niej tylko 30°C i pranie na lewej stronie. Nie ma nic o technice ani nawet o rodzaju odzieży. W zamówieniu mam samo „nadruk logo”, więc nadal nie wiem, czy ta kartka była przygotowana konkretnie pod nasze bluzy.
DamianZDrukarni

W odpowiedzi do: Monika83

To sama metka raczej niczego tu nie rozstrzyga. Dotyczy bluzy jako takiej, a po naniesieniu logo gotowe ubranie może już mieć niższy limit. Bez informacji o znakowaniu nie zgadywałbym, czy 30°C jest na wyrost, czy faktycznie potrzebne. Niech wykonawca potwierdzi na piśmie jedną temperaturę dla tej partii.
Tomek83
Miałem kiedyś podobny numer z koszulkami. Na metce było 40°C, na kartce 30°C. Zostały nam dwie sztuki więcej, więc jedną puściłem trzy razy przez pralkę, zanim rozdaliśmy resztę. Bez suszarki, poza tym normalnie, tak jak później mieli je prać ludzie. Po pierwszym praniu nie było nic widać, po trzecim też nadruk się trzymał i rozmiar został ten sam. Dopiero wtedy je wydaliśmy, ale i tak daliśmy wszystkim 30°C. Tyle że to był nasz nadruk i nasze koszulki, więc u ciebie taka próba da trochę informacji, a nie pewność.
AnetaK
Ja bym po prostu napisała do wykonawcy, póki bluzy jeszcze leżą u ciebie. Bez tonu reklamacji, tylko z prośbą o wskazanie jednej temperatury dla tej dostawy. Będziesz miała konkretną odpowiedź do przekazania ludziom, zamiast brać coś na siebie.
IzaSklepik
Luźna kartka u nas przepadła przy pierwszym wydawaniu ubrań. Jedni ją zostawili w szafce, inni wyrzucili razem z workiem i po miesiącu każdy pamiętał inną temperaturę. Teraz wrzucam krótką wiadomość na naszą grupę, bo da się ją potem znaleźć. Tylko najpierw trzeba wiedzieć, co w niej napisać, więc bez odpowiedzi wykonawcy nadal masz dwie wersje.
MirekOdKoszulek
Ja przy podobnej rozbieżności nie szukałem kompromisu i zostałem przy 30°C. Tyle że nasze bluzy chodziły głównie po biurze, więc nie było na nich smaru ani ciężkich plam. Praliśmy na lewej stronie, normalnym programem i bez suszarki. Po roku nadruk nadal był w porządku, choć sam materiał zdążył już trochę stracić kolor. Do 60°C nawet nie podchodziłem, skoro przy niższej temperaturze wszystko się dopierało. U nas się sprawdziło, ale warunki były raczej lekkie.
WojtekZZaplecza

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

Przy samym biurze to rozumiem, ale u nas po 30°C zostawały tłuste ślady z zaplecza. Mirek, te twoje bluzy widziały tylko biuro i spotkania czy ktoś pracował w nich też przy czymś brudzącym? Bo trwały nadruk niewiele daje, jeśli bluza po praniu nadal wygląda na brudną.
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: WojtekZZaplecza

No to tu jest różnica, bo u nas te bluzy faktycznie chodziły tylko po biurze i czasem na spotkania. Żadnego smaru, najwyżej kołnierz albo mankiety do doprania. Przy takim użyciu 30°C wystarczało i temat był prosty. Na zapleczu pewnie szybko wyszłoby, że mój sposób nie działa. Gdybym zamawiał ubrania do brudniejszej roboty, od razu pytałbym o znakowanie, które zniesie potrzebne pranie. Tak że mojego przykładu nie traktuj jako reguły, bardziej jako wersję dla lekkiego użytkowania.
KasiaNaStoisku
Taka kartka u nas zginęłaby szybciej, niż pierwsza bluza trafiłaby do pralki, więc ustaloną temperaturę zapisałabym jeszcze gdzieś indziej.
EwaN
Nie podpierałabym się też instrukcją ze starych bluz, jeśli takie macie. Przy naszym domówieniu zmienił się materiał, chociaż krój i kolor wyglądały tak samo. Stara partia może coś podpowiedzieć, ale nowej bym na tej podstawie nie prała.
RadekP
Samo 60°C na metce nie znaczy jeszcze, że całość z nadrukiem powinno się tak prać. Bluza może tyle znieść, a logo już niekoniecznie. Który limit dotyczy gotowego ubrania, powinien potwierdzić ten, kto robił znakowanie.
OlaOdSklepu
U nas najlepiej działa jedno krótkie zdanie wrzucone na firmową grupę w dniu rozdawania ubrań. Każdy pierze u siebie, więc później może wyszukać wiadomość, a nie polować na kartkę z paczki. Kilku temperatur bym tam nie podawała, bo i tak każdy wybierze tę wygodniejszą. Najpierw ustal jedną wersję z wykonawcą i dopiero ją puść ludziom.
PawelR
U nas akurat bluzy przeżyły 40°C, ale to była inna partia i nawet nie znam rodzaju nadruku. Nie brałbym więc 40°C jako bezpiecznego środka dla twoich.