Ekipa nie chce nosić bluz przez duże logo. Zmniejszaliście je potem?

Zamówiłem dziewięciu osobom z ekipy takie same bluzy i wyszła rzecz, której kompletnie nie przewidziałem. Fason, kolor i rozmiary ustalaliśmy razem. Logo też było na wizualizacji i wtedy nikt nic nie mówił. Kiedy bluzy przyszły, znak na plecach okazał się dużo większy w odbiorze niż na podglądzie. Same bluzy są wygodne, szycie jest okej, nadruk też trzyma się normalnie. Tyle że po dwóch dniach większość wróciła do starych bluz. Dwie osoby powiedziały mi wprost, że w nowych czują się jak chodząca reklama, szczególnie w drodze do pracy i gdy wychodzą na przerwę. Za jakiś czas muszę domówić kilka sztuk. Myślę, żeby zostawić tylko mały znak na piersi albo przynajmniej mocno zmniejszyć ten z tyłu. Mieliście coś takiego u siebie? Po zmniejszeniu logo ludzie zaczęli je normalnie nosić, czy niewiele to zmieniło?

Dyskusja

15 odpowiedzi
AnetaK
U nas było prawie identycznie przy pierwszych bluzach dla ekipy montażowej. Na wizualizacji znak wyglądał normalnie, a na człowieku zajmował prawie całe plecy. Ludzie brali te bluzy na wspólne wyjazdy, ale do biura i po pracy zakładali swoje. Przy domówieniu zostawiliśmy ten sam model, tylko daliśmy małe logo z przodu. Kilka sztuk z dużym znakiem zostało na targi. Po paru tygodniach było widać różnicę, bo te dyskretne wreszcie przestały wisieć na wieszakach. Nie twierdzę, że wszędzie tak będzie, ale u nas problem naprawdę był w samym logo. Skoro twoi chwalą fason, spróbowałabym najpierw z jedną sztuką.
marek77
Jeśli to bluza tylko na zmianę albo targi, większy znak by mi nie przeszkadzał. Co innego, gdy ludzie mają w niej jechać autobusem czy wyskoczyć po obiad.
Monika83
Powiedzieli wprost, że chodzi tylko o logo, czy po prostu przestali je zakładać? U nas też na początku winny był nadruk, a po rozmowie wyszło, że bluzy są za ciepłe i cisną przy nadgarstkach. Dlatego dopytuję, bo jeśli sam model im pasuje, to sprawa jest dużo prostsza.
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: Monika83

Tak, pytałem ich osobno. Mówią, że bluzy są miękkie, rozmiary trafione i nawet kaptur im pasuje. Kilka osób ma problem konkretnie z wielkim znakiem na plecach, bo czują się w nim jak chodząca reklama. W pracy jeszcze je założą, ale na dojazd albo przerwę już nie chcą.
BartekZMetka

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

To ja bym na razie nie kombinował z innym modelem. Zamów jedną sztukę bez znaku na plecach, tylko z małym na piersi. Niech ktoś ponosi ją normalnie przez parę dni i wtedy porównacie. Wyjdzie taniej niż kolejna partia, która znów zostanie w szafie.
Asia_targi
U nas rozdzieliliśmy te dwie rzeczy. Na targi mamy bluzy z większym znakiem z tyłu, bo tam faktycznie ma być widoczny z daleka. Do zwykłej pracy bierzemy małe logo na piersi i te bluzy ludzie noszą też po godzinach. Jak próbowaliśmy zrobić jedną wersję do wszystkiego, zawsze komuś nie pasowała.
KasiaBezPresji
Też bym odkładała taką bluzę, nawet gdyby była superwygodna. Małe logo jest okej, ale z wielkim na plecach człowiek naprawdę czuje się jak reklama.
DamianZDrukarni
Same centymetry trochę mylą. Białe logo na czarnej bluzie potrafi wyglądać dużo większe niż identyczne w mniej kontrastowych kolorach. Miejsce też robi swoje, zwłaszcza gdy znak siedzi wysoko i wypełnia plecy. Na rozłożonej bluzie zwykle nie robi takiego wrażenia jak na człowieku. Ja bym przed domówieniem zrobił jedną wersję mniejszą i obejrzał ją z kilku metrów. Może się okazać, że nie trzeba całkiem wyrzucać logo z tyłu. Dopytałbym tylko ludzi dopiero po zobaczeniu gotowej sztuki, nie kolejnej wizualizacji.
SebekKoszulki
Ja taką uwagę kiedyś źle odczytałem. Przeniosłem duży znak z pleców na rękaw i byłem przekonany, że załatwione. Nie było, bo nadal rzucał się w oczy, tylko gdzie indziej. Dopiero po fakcie ludzie powiedzieli, że od początku chcieli mniejszy znak, a nie inne miejsce.
iwona_m
Pokazywałeś im logo w rzeczywistym rozmiarze, czy wybierali tylko fason i rozmiary? Na małym podglądzie taki znak zwykle wygląda całkiem spokojnie. Dopiero gotowa bluza pokazuje proporcje.
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: iwona_m

Model przymierzali wcześniej i każdy sam podał rozmiar. Logo pokazałem im jednak tylko na wizualizacji całej bluzy w PDF-ie, więc na ekranie było naprawdę małe. Gotowej próbki na osobie nikt nie widział. Teraz sam widzę, że takie zaakceptowanie podglądu niewiele znaczyło.
KarolGrafik

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

To wiele wyjaśnia, bo na wizualizacji całej bluzy skala prawie zawsze wydaje się łagodniejsza. Jedna gotowa sztuka da wam więcej niż następny plik oglądany na monitorze.
RadekP
Ja bym rozważył wersję bardziej widoczną na wyjazdy i dyskretną na co dzień. U nas to działa, bo nikt nie oczekuje, że bluza targowa będzie też ubraniem po pracy. Tylko przy dziewięciu osobach dwa warianty mogą zrobić więcej zamieszania niż pożytku. Może jedno małe logo dla wszystkich załatwi sprawę prościej.
JarekNaSpokojnie
Nie traktowałbym tego jako marudzenia czy braku zaangażowania. Lepiej mieć mniejszy znak na bluzie noszonej codziennie niż wielki na takiej, która leży w szafie.
KrzysiekM
U nas przy małej ekipie puściliśmy jedną próbną bluzę między trzy osoby. Każdy założył ją do zwykłej pracy, wyszedł w niej na obiad i dopiero potem powiedział, co mu nie pasuje. W ruchu znak wyglądał jeszcze większy niż na zdjęciu, czego wcześniej nikt nie zauważył. Nic odkrywczego, ale oszczędziło nam drugiej nietrafionej partii.