Konkurent skopiował nasz opis i pojawia się obok w Google. Ruszać swój tekst?

Cześć. Opis jednej z usług na naszej stronie pisałem sam ponad rok temu. Nie był to tekst z gotowca, bo wrzuciłem tam własny przykład i kilka sformułowań, których raczej nikt przypadkiem tak samo nie ułoży. Kilka dni temu trafiłem na stronę konkurenta i znalazłem całe zdania w tej samej kolejności, razem z tym przykładem. Nie podaję nazw ani adresów, bo nie chodzi mi o robienie komuś awantury na forum. Na kilku zapytaniach obie strony pokazują się teraz blisko siebie w Google. Jakiegoś wyraźnego spadku wejść na razie nie mam, tylko wcześniej tej drugiej strony obok nas nie widywałem. Pierwsza myśl była taka, żeby przepisać swój opis, żeby nie wyglądał jak duplikat. Tylko trochę bez sensu, żebym to ja uciekał od tekstu, który napisałem pierwszy. I tak miałem kiedyś dodać więcej własnych przykładów oraz zdjęć, więc może po prostu rozwinąć stronę i niczego nie wycinać? Mieliście taką sytuację? Ruszalibyście treść, chwilę patrzyli na dane czy najpierw odezwali się do właściciela tamtej strony?

Dyskusja

18 odpowiedzi
MartaK
Ja bym na razie swojego opisu nie ruszała. Dziwnie by było, gdyby to autor oryginału musiał uciekać przed kopią.
KrzysiekM
Masz pewność, że Twój opis był pierwszy i że tam są naprawdę charakterystyczne zdania? I czy coś już spadło, czy na razie po prostu zobaczyłeś oba wyniki koło siebie?
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: KrzysiekM

Mój tekst wisi ponad rok, mam też starszą wersję w swoich materiałach. Tamten znalazłem dopiero w zeszłym tygodniu, ale daty publikacji u nich nie widzę. Powtórzyli nasz dość nietypowy przykład, parę zdań i nawet ten sam źle postawiony przecinek. Wejścia jakoś wyraźnie nie spadły, po prostu na kilku zapytaniach obie strony zaczęły pokazywać się blisko siebie.
EwaN

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

Skoro spadku jeszcze nie widzisz, zrób te zrzuty teraz i nie ruszaj tekstu na gorąco. Po zmianie już nie porównasz spokojnie, co było wcześniej.
AnetaK
U nas kiedyś skopiowali kawałek opisu jednej usługi, choć nie aż tak dokładnie. Tamta strona przez parę tygodni kręciła się niedaleko naszej, a wejścia zostały mniej więcej takie same. Nie przepisywaliśmy niczego, tylko zerkałam na tę konkretną podstronę. To oczywiście jeden przypadek, ale sam widok dwóch wyników jeszcze nie musi oznaczać, że oryginał traci.
AgaOdNotatek
Ja przed jakąkolwiek zmianą zrobiłabym screeny obu stron z datą i odłożyła starą wersję swojego opisu. Zapisałabym też obecne dane tej podstrony, bo za miesiąc człowiek już nie pamięta, co dokładnie widział. Sama mam odruch poprawiania od razu, a potem żałuję, że nie zostawiłam sobie punktu odniesienia. Bez wielkiej procedury, po prostu na wszelki wypadek.
piotrek_krk
Ja bym zajrzał tylko w dane tej podstrony i porównał dwa sensowne okresy. Ręczne wyszukiwanie potrafi się różnić zależnie od miejsca i historii, więc łatwo się nim niepotrzebnie nakręcić. Średnia dla całej strony też niewiele tu pokaże. Jeśli te same zapytania i wejścia stoją w miejscu, nie musisz decydować dzisiaj.
Monika83
Dla mnie tu są dwie osobne rzeczy. Możesz chcieć, żeby usunęli skopiowany fragment, nawet jeśli wejścia wcale nie spadły. I odwrotnie, samo usunięcie tekstu z tamtej strony nie musi nagle poprawić Twoich pozycji. W formalne kwestie nie wchodzę, tylko nie łączyłabym tego w jedną decyzję.
IzaSklepik
Miałam podobną historię z opisem produktu w małym sklepie. Ktoś wziął nie tylko parametry, ale też mój fragment o tym, jak ta rzecz wygląda po paru miesiącach używania. Najpierw porobiłam screeny i odgrzebałam starą wersję tekstu w swoich plikach. Swojego opisu nie ruszałam, bo klientom nadal dobrze tłumaczył produkt. Napisałam do tamtego sklepu zwykłą, spokojną wiadomość. Po pierwszej była cisza, dopiero po drugim przypomnieniu opis zniknął. Nie mam pojęcia, czy coś to zmieniło w pozycjach, bo ruch był wtedy mały, ale przynajmniej nie popsułam własnego tekstu przez nerwy.
Tomek83
Przy kilku zdaniach w stylu wysoka jakość nie wyciągałbym wniosków. Ten sam nietypowy przykład i nawet przecinek to już jednak zupełnie inna historia.
JarekNaSpokojnie
Całego opisu teraz nie przepisuj, bo tylko działasz na pierwszej złości. Daj temu parę dni.
MichalNaWitrynie

W odpowiedzi do: JarekNaSpokojnie

Całości już raczej nie będę przepisywał, pierwsza złość trochę przeszła. Mam za to w notatkach dwa krótkie przykłady z realizacji, których jeszcze nie dodałem na stronę. Klientom by się przydały nawet bez tej całej historii. Myślicie, że z nimi też poczekać, żeby nie zamazać tego, co teraz obserwuję?
PawelZAgencji

W odpowiedzi do: MichalNaWitrynie

Nie, takich przykładów nie traktowałbym jak nerwowego przepisywania. Skoro są własne, pomagają klientom i chciałeś je dodać wcześniej, to mają sens same w sobie. Zapisz sobie obecną wersję oraz dane i dodaj je normalnie, kiedy będą gotowe. Tylko nie przerabiaj przy okazji każdego skopiowanego zdania na siłę, bo to już byłaby zmiana robiona pod tamtą stronę.
KarolGrafik
Nie wrzucałbym do jednego worka przepisywania zdań i normalnego rozwijania strony. Własne zdjęcia, przykłady z realizacji czy odpowiedzi na pytania klientów mają sens bez względu na konkurenta. Co innego zamieniać każde słowo na synonim tylko po to, żeby tekst wyglądał inaczej. W ten sposób łatwo zrobić z dobrego opisu sztuczny tekst.
RadekP
U nas kopię wrzucił serwis sporo mocniejszy od naszego i przez jakiś czas siedział nad oryginałem. Też chciałem od razu przerabiać tekst, ale ostatecznie go zostawiliśmy. Zapisałem daty i co jakiś czas sprawdzałem zapytania tej jednej podstrony. Po pewnym czasie kopia poleciała niżej, choć do dziś nie wiem, czy coś u siebie zmienili, czy zadziałał jeszcze inny czynnik. Nasza strona wróciła mniej więcej tam, gdzie była. Nie twierdzę, że zawsze wystarczy czekać. U mnie po prostu szybka podmiana tekstu niczego by nie dała, a pewnie utrudniłaby ocenę sytuacji.
PawelZAgencji
Ten sam fragment nie wyjaśnia jeszcze, czemu obie strony są obok siebie. Znaczenie może mieć reszta podstrony, linkowanie albo po prostu historia całego serwisu. Bez danych nie da się uczciwie powiedzieć, że weszli tam wyłącznie dzięki kopii. Patrzyłbym na ten jeden adres i jego zapytania, zamiast od razu przebudowywać tekst.
OlaOdSklepu
A poza samym widokiem w Google zmieniło Ci się coś w wejściach albo pytaniach od klientów? U mnie pozycja produktu potrafiła pływać, a sprzedaż była taka sama. Jeśli ludzie nadal trafiają i robią to, na czym Ci zależy, nie ma jeszcze pożaru. Temat samej kopii możesz załatwiać osobno.
Marcin72
Ja bym zapisał obecny stan i dał sobie chwilę na obserwację. Poprawki robione w złości prawie zawsze odkładam chociaż do następnego dnia.