Rozdaliśmy gadżety w firmie, ale nie wiem, czy ktoś ich używa. Jak to sprawdzić?

Trzy tygodnie temu mieliśmy w firmie większe spotkanie i przy okazji rozdaliśmy ludziom trochę gadżetów. Położyliśmy kilka rodzajów na stole, każdy brał, co chciał, i pod koniec prawie nic nie zostało. Teraz szykuje się następne zamówienie i zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś w ogóle z tego korzysta, czy rzeczy po prostu powędrowały do szuflad. Mamy pracę hybrydową, więc na co dzień widzę najwyżej połowę zespołu. Coś tam mignęło mi na biurkach, ale na tej podstawie trudno cokolwiek ocenić. Nie chcę urządzać wielkiej ankiety ani chodzić po ludziach z pytaniem „używasz czy nie”. Jak to sprawdzacie u siebie, żeby wyszło w miarę naturalnie?

Dyskusja

14 odpowiedzi
TomekZLodzi
A co dokładnie rozdaliście i czy wszyscy pracują na miejscu? Istotne też, czy minął tydzień, czy już parę miesięcy.
AnetaK

W odpowiedzi do: TomekZLodzi

Kubki, notesy i breloki. Minęły trzy tygodnie, a w biurze widuję może połowę zespołu, bo reszta pracuje hybrydowo.
MartaOdKubkow

W odpowiedzi do: AnetaK

Z tej trójki każdą rzecz trzeba by chyba oceniać inaczej: kubek widać w kuchni, a po notesie ubywają kartki. Brelok może być codziennie przy kluczach i nigdy wam nie mignąć.
KasiaNaStoisku
U mnie dopiero przy następnym spotkaniu było coś widać. Położyłam znowu te same trzy rzeczy i niczego specjalnie nie zachwalałam. Niektórzy od razu szukali jednej konkretnej, a inne omijali, mimo że poprzednio też je zabrali. Liczby z tego nie wyszły, ale wiedziałam już, czego następnym razem brać mniej.
Magda_od_kawy
Ja firmowy kubek od razu zabrałam do domu i używam go prawie codziennie. W pracy nikt by o tym nie wiedział, więc same biurka mogą trochę przekłamywać.
PawelZAgencji
Robiliśmy coś podobnego po paczce dla pracowników. Po miesiącu dorzuciliśmy do zwykłego firmowego formularza jedno anonimowe pytanie: czego z tej paczki nadal używasz? Bez skali i oceniania, można było zaznaczyć rzecz albo nic. Odpisała mniej więcej połowa ludzi. Najciekawsze były dopiski, bo kilka osób napisało wprost, czemu coś wylądowało w szufladzie. Nie jest to żaden twardy wynik, skoro reszta zespołu milczała. Nam wystarczyło, żeby przy następnym zamówieniu trochę zmienić proporcje.
AnetaK

W odpowiedzi do: PawelZAgencji

Jedno anonimowe pytanie mogłabym dorzucić, bo czasem i tak mamy krótką ankietę firmową. Boję się tylko, że ludzie zaznaczą cokolwiek, żeby było miło. Mnie nie jest potrzebny raport z procentami, tylko wskazówka, czego drugi raz nie zamawiać.
PawelZAgencji

W odpowiedzi do: AnetaK

To w takim razie odpuściłbym pytanie, czy rzeczy się podobały. Dałbym trzy proste odpowiedzi: używam, oddałem komuś albo leży. Potem porównałbym to z tym, co mimochodem widzicie w biurze, ale bez udawania, że wynik jest dokładny. Do decyzji, czego już nie domawiać, powinno wystarczyć.
IzaSklepik
Przy sześciu osobach pytam po prostu przy kawie i po paru takich rozmowach już mniej więcej wiadomo. Procentów z tego nie ma, ale chyba nie o procenty tu chodzi.
WojtekZZaplecza
U nas prawda wychodzi dopiero wtedy, kiedy po paru miesiącach znowu coś rozdajemy. Za pierwszym razem prawie każdy bierze, bo nowa rzecz zawsze kusi. Później jedni proszą o drugą sztukę, bo pierwszą faktycznie zużyli. Inni mówią, że poprzednia nadal leży nierozpakowana. Bywa też odwrotnie: ktoś nie chce nowej, bo starej cały czas używa. Z samych chętnych nic pewnego więc nie wyczytasz. Ja po prostu lekko zmieniam proporcje, zamiast od razu skreślać cały rodzaj.
AgaOdNotatek
Nie pytałabym wprost, czy gadżet był trafiony. Przy zwykłej rozmowie lepiej rzucić pytanie, co z tych rzeczy naprawdę przydało się komuś w pracy.
MartaK
Tylko czy naprawdę musisz wiedzieć, ile osób używa każdej rzeczy? Do następnego zamówienia może wystarczy, że kilka razy powtórzy się ta sama uwaga o jednym nietrafionym przedmiocie. Dokładna liczba chyba niewiele tu zmieni.
Asia_targi
Ja po jednym wydarzeniu też próbowałam ustalić, co zostało z ludźmi na dłużej. Użytkowników nie dało się policzyć, bo większości później już nie widziałam. Za to w kilku rozmowach wróciły dwie uwagi. Małe notesy kończyły się za szybko, a większy drobiazg był niewygodny do noszenia. Pewnie sporo opinii do mnie nie dotarło, więc żadnego badania z tego nie robiłam. Następnym razem wzięłam mniej tych większych rzeczy, a notesy zamieniłam na grubsze. Tyle mi wystarczyło, żeby nie powtórzyć poprzedniego zestawu w ciemno.
KasiaBezPresji
Uważałabym tylko z obserwowaniem, żeby nikt nie poczuł się sprawdzany z tego, czy używa prezentu od firmy. Lepiej pytać o samą rzecz i o to, co przydałoby się następnym razem, bez przypisywania odpowiedzi do osób. W małym zespole nawet anonimowa ankieta nie zawsze jest naprawdę anonimowa. Luźna rozmowa da mniej danych, ale odpowiedzi mogą być szczersze.