Pracownik odszedł, a na firmowej bluzie zostało jego imię. Co z nią robicie?

Została mi po pracowniku prawie nowa bluza i trochę nie wiem, co z nią zrobić. Kilka tygodni temu zamówiliśmy po bluzie dla dwóch nowych osób. Na każdej daliśmy logo firmy i imię, bo miało to wyglądać mniej bezosobowo. Jeden chłopak odszedł jednak po niecałym tygodniu. Jego bluza była noszona może kilka dni, jest już wyprana i wygląda praktycznie jak nowa. Wyrzucić szkoda, a nowej osobie ubrania z cudzym imieniem przecież nie dam. Myślałem o usunięciu albo zakryciu samego imienia, tylko boję się zniszczyć materiał obok logo. Mieliście taki przypadek? Co u was stało się z taką bluzą?

Dyskusja

17 odpowiedzi
OlaOdSklepu
U nas były dwa takie przypadki i wyszło różnie. Porządną bluzę lekko przerobiliśmy, potem jeszcze długo była w obiegu. Ze zwykłą koszulką daliśmy spokój, bo zabawy było więcej niż pożytku. Popatrzyłabym najpierw, czy ta bluza naprawdę jest warta ruszania.
KasiaBezPresji
To imię jest wyhaftowane osobno od logo czy wszystko stanowi jeden wzór? I leży po tej samej stronie bluzy?
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: KasiaBezPresji

Tak, osobno. Logo jest po lewej stronie, a imię po prawej i zajmuje naprawdę mało miejsca. Bluza była noszona może cztery dni, dlatego szkoda mi ją odłożyć na stałe. Gdyby wszystko było połączone, nawet nie myślałbym o ruszaniu haftu.
BartekZMetka

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

No to skoro imię jest małe i po drugiej stronie, logo w ogóle bym nie ruszał. Na prawą pierś można dać neutralną naszywkę, nawet bez nowego imienia. Tylko przyłóż najpierw coś w podobnym kolorze, bo źle dobrany kawałek będzie wyglądał jak łata po dziurze. Przy tak nowej bluzie wolałbym to niż prucie haftu w ciemno.
MartaK
Ja bym się czuła dziwnie, dostając bluzę z imieniem kogoś obcego. Nawet jeśli jest prawie nowa, stare imię musiałoby naprawdę zniknąć.
WojtekZZaplecza
U nas podobna bluza została jako zapasowa do roboty na zapleczu. Nikt nie wychodził w niej do klientów, ale przy rozładunku albo sprzątaniu stare imię nikomu nie wadziło. Leżała czysta w szafce i parę razy faktycznie się przydała. Nie rozwiązuje to sprawy na stałe, za to ubranie się nie zmarnowało.
iwona_m
Mieliśmy niemal to samo, tylko u nas dziewczyna zrezygnowała jeszcze w okresie próbnym. Bluza była prawie niechodzona i akurat pasowała następnej osobie. Imię przykryliśmy małym oznaczeniem działu. Wyglądało to w porządku, a nowa pracownica wiedziała, że bluza nie jest prosto z paczki. Pochodziła w niej cały sezon. Przy następnym zamówieniu odpuściliśmy haftowanie nazwisk bezpośrednio na bluzach. Logo zostało, a imię mamy teraz na czymś wymiennym, bo przy małej ekipie i tak co jakiś czas ktoś się zmienia.
Tomek83
Najprościej zatrudnić następnego z tym samym imieniem ;) A tak serio, zostawiłbym ją jako awaryjną, dopóki nie trafi się lepszy pomysł.
DamianZDrukarni
Z pruciem małego haftu bywa różnie. Raz widziałem bluzę, na której po paru dniach prawie nic nie było widać. Innym razem został cały zarys liter i wyglądało to gorzej niż samo stare imię. Sporo zależy od splotu i tego, jak gęsto poszła nitka. Na ciemnym materiale drobne punkty po igle potrafią wyjść mocniej. Jaki to kolor? I masz grubą dzianinę czy raczej cienką bluzę prawie jak koszulka?
MirekOdKoszulek

W odpowiedzi do: DamianZDrukarni

Ciemna, prawie granatowa. Dzianina jest raczej gruba, a litery małe, tylko haft wygląda na dość gęsty. Od spodu widać sporo wkłuć blisko siebie. Właśnie tych jasnych punktów albo odgniecionego napisu obawiam się najbardziej, więc jeszcze niczego nie prułem.
SebekKoszulki

W odpowiedzi do: MirekOdKoszulek

No, przy ciemnej dzianinie i tak gęstym hafcie byłbym ostrożny. Po wypruciu mogą zostać zarówno jaśniejsze punkty, jak i lekko wgnieciony kształt liter. Jeśli już chcesz sprawdzać, rusz jedno wkłucie przy samym brzegu i zobacz, jak zachowuje się materiał. Gdy zacznie się rozchodzić, lepiej przykryć to małe pole niż brnąć dalej.
JarekNaSpokojnie
Ja bym jej na razie nie przerabiał, tylko odłożył na kilka tygodni. Może pojawi się konkretna osoba w tym rozmiarze i wtedy łatwiej będzie zdecydować, czy warto ruszać haft.
magda_lodz
Na początku było nas kilka osób i imiona na bluzach wydawały się fajnym pomysłem. Potem zespół urósł i zaczęło się przekładanie ludzi między stanowiskami. Jedna osoba oddała dwie bluzy, druga żadnej, a w szafie leżały rzeczy niby dobre, tylko z nieaktualnymi imionami. Nawet gdy rozmiar pasował, nowy pracownik czasem kręcił nosem. Po paru takich akcjach zostawiliśmy na stałe tylko logo. W środku mamy numer do naszej ewidencji, a imię na zewnątrz można zmienić. Nie wygląda to aż tak elegancko jak haft, za to przestałam się zastanawiać, czyją bluzę właśnie trzymam. Twojej bym jeszcze nie skreślała, ale kolejnych już tak samo nie zamawiała.
marek77
Tu bym patrzył na wartość bluzy: przy porządnej sprawdziłbym jedną bezpieczną przeróbkę, przy taniej szkoda czasu i ryzyka. Nie każdą sztukę trzeba ratować za wszelką cenę.
EwaN
Po takiej akcji przy kolejnych bluzach odpuściłabym trwałe nazwiska. Samo imię, inicjały albo nazwę funkcji łatwiej później ogarnąć, a przy większej rotacji u mnie byłoby już coś wymiennego. Logo może wtedy zostać na swoim miejscu. Z tą konkretną bluzą zaczęłabym od rozwiązania, które da się jeszcze cofnąć.
AnetaK
Ja bym jej poza firmę nie wypuszczała, skoro nadal ma widoczne logo. Gdyby zakrycie imienia wyszło słabo, zostałaby u mnie do magazynu, sprzątania albo innych prac w środku. Reprezentacyjna już nie będzie, ale swoje jeszcze zrobi. No i nikt obcy nie chodzi później w ubraniu z waszym oznaczeniem.
RenataM
Nawet po zakryciu imienia zapytałabym następną osobę, czy chce używaną bluzę. Sam pasujący rozmiar nie znaczy jeszcze, że ktoś będzie się w niej dobrze czuł.