Ludzie biorą po kilka gadżetów ze stoiska. Jak to ograniczacie?

Na ostatnim dniu otwartym rozdawaliśmy na stoisku długopisy i małe breloki z logo. Wsypaliśmy je do miski, żeby ludzie mogli po prostu podejść i wziąć, a my nie musieli przerywać każdej rozmowy. No i już po pierwszej godzinie zauważyłam, że niektórzy biorą po trzy, cztery sztuki, a jedna osoba zgarnęła wręcz całą garść. Jasne, druga sztuka dla dziecka to dla mnie nie problem. Chodzi o te momenty, po których pół miski znika za jednym razem. Zapas miał starczyć na cały dzień, więc potem trochę go schowaliśmy, ale z kolei stoisko wyglądało pustawo. Za miesiąc mamy podobną imprezę i nie chcę stać nad ludźmi ani robić atmosfery jak przy reglamentacji. Jak wy to rozwiązujecie, żeby coś zostało też dla osób, które przyjdą później?

Dyskusja

15 odpowiedzi
AnetaK
A gdzie dokładnie stała ta miska, na samym brzegu lady czy bardziej po waszej stronie? I ile mniej więcej mieliście sztuk na cały dzień? Pytam, bo pojemnik od strony przejścia ludzie często traktują jak pełną samoobsługę. Jak trzeba jednak podejść bliżej stoiska, zwykle wygląda to trochę inaczej.
KasiaNaStoisku

W odpowiedzi do: AnetaK

Na samym froncie, właściwie przy krawędzi. Rano wsypałyśmy sporą część z mniej więcej 350 długopisów i breloków. Byłyśmy we dwie, tylko jak obie z kimś rozmawiałyśmy, to już nikt nie widział, ile kto bierze. Teraz myślę, że to ustawienie samo mówiło „bierzcie, ile chcecie”.
WojtekZZaplecza

W odpowiedzi do: KasiaNaStoisku

Przy samej krawędzi taka pełna miska wręcz zaprasza, żeby sięgnąć bez pytania. Cofnąłbym ją trochę i na początek wsypał może kilkanaście sztuk. Karton też zamknijcie pod stołem, bo otwarte pudło obok szybko robi się drugą miską.
marek77
U nas sprawdziło się wystawianie po kilkanaście sztuk, a karton stał pod ladą. Nie liczyliśmy, co ile minut dokładać, po prostu ktoś dorzucał, gdy w pojemniku robiło się luźno. Nadal było widać, że coś rozdajemy, ale nie dało się jednym ruchem zabrać połowy zapasu. Tylko wiadomo, dużo zależy od samego układu stoiska.
MartaK
Przy zwykłych długopisach nie pilnowałabym każdej drugiej sztuki. Ktoś da ją później komuś w pracy i logo też pójdzie dalej.
RadekP
Ja bym rozdzielił gadżety według tego, co faktycznie szkoda szybko stracić. Długopisy czy naklejki mogą leżeć do wzięcia, tylko nie wszystkie naraz. Lepsze notesy podaje u nas ktoś z obsługi. Dzięki temu nie pilnujemy każdego drobiazgu, a wartościowsze rzeczy nie znikają na początku.
Tomek83
Ja bym spróbował z małą kartką „prosimy po jednej sztuce”, bez robienia z tego zakazu.
OlaZPragi

W odpowiedzi do: Tomek83

U nas taka karteczka po prostu zginęła między ulotkami i mało kto na nią patrzył. Większy napis może byłby czytelny, ale od razu robi się mniej gościnnie.
Tomek83

W odpowiedzi do: OlaZPragi

Nie miałem na myśli zakazu wielkimi literami, raczej małą, uprzejmą prośbę obok kilku sztuk. Przy pełnej misce na brzegu sama kartka faktycznie pewnie nic nie zmieni.
Asia_targi
Jeśli są dwie osoby, to w największym ruchu jedna może prowadzić rozmowy, a druga zerkać na pojemnik i dokładać. U nas działało to lepiej niż wyznaczanie kogoś do pilnowania ludzi. Ta druga osoba normalnie obsługiwała stoisko, tylko zapas miała po swojej stronie. Przy jednoosobowej obsłudze raczej odpada, bo wszystkiego naraz się nie zauważy.
Basia89
Dwie sztuki to jeszcze nie musi być kombinowanie, ktoś może brać drugą dla dziecka albo kolegi z pracy. Co innego osoba, która bez słowa zgarnia pełną garść.
piotrek_krk
Na firmowym pikniku mieliśmy coś koło 600 drobiazgów i też baliśmy się, że wszystko zniknie przed południem. Zrobiliśmy sobie trzy pudła, ale nawet nie dzieliliśmy ich po równo. Największe otworzyliśmy rano, mniejsze po obiedzie, a ostatnie zostało na końcówkę. Na ladzie leżało może po dwadzieścia sztuk, więc nikt nie widział całego zapasu. Raz dokładaliśmy dużo szybciej, bo po konkursie nagle zrobił się tłok. Innym razem przez godzinę prawie nic nie schodziło. Idealnej kontroli nie było, ale przynajmniej o trzynastej nie stały przed nami puste kartony.
KasiaBezPresji
Ja bym tylko uważała z wręczaniem każdego długopisu dopiero po rozmowie, bo kiedyś zrobiła nam się przez to dziwna kolejka. Ludzie, którzy chcieli tylko zerknąć, widzieli czekanie i szli dalej.
JarekNaSpokojnie
Ja bym wystawił kilka sztuk, a resztę zostawił poza zasięgiem ręki. Stoisko nie będzie puste i nie trzeba nikomu wydzielać pojedynczego długopisu. Jak ktoś weźmie dwie, odpuściłbym. Odezwałbym się dopiero przy całej garści, raczej spokojnie niż z pretensją.
marek77
Jeszcze mi się przypomniało, że nie czekaliśmy do całkiem pustego pojemnika. Jak zostawało kilka sztuk, ktoś dorzucał następną małą porcję. Przy pustej misce zaczyna się nerwowe szukanie kartonu i łatwo znowu wysypać za dużo.