Linijki z logo mierzą krzywo o parę milimetrów. Reklamować?

Mam zagwozdkę z partią plastikowych linijek z naszym logo. Miały iść do pakietów na małe warsztaty techniczne, więc nie jest to gadżet tylko do wrzucenia do torby na targach. Wizualnie są w porządku: logo ostre, kolor trafiony, nic nie jest porysowane. Dopiero przy porównaniu ze zwykłą metalową miarką wyszło, że przy 10 cm robi się różnica około 2-3 mm, a dalej jest jeszcze trochę gorzej. Nie wiem, czy przy takim gadżecie to już temat do reklamacji, czy ja za bardzo się czepiam. Mieliście coś podobnego z linijkami albo miarkami?

Dyskusja

14 odpowiedzi
DamianZDrukarni
Pierwsze pytanie: sprawdzałaś jedną czy więcej sztuk? Bo czasem jedna linijka jest krzywo docięta i wtedy szkoda od razu odpalać temat o całej partii. Jeśli na kilku wychodzi ten sam rozjazd, to już inna rozmowa. Zerknąłbym też, czy zero na skali startuje normalnie, czy podziałka jest przesunięta od samego początku.
KasiaNaStoisku

W odpowiedzi do: DamianZDrukarni

Sprawdziłam po Twoim pytaniu dokładniej, 16 sztuk z czterech paczek. Nie wygląda to na jedną trefną linijkę. Początek skali jest prawie równo, ale dalej podziałka jakby ucieka i przy końcu różnica jest już widoczna bez kombinowania. One mają trafić głównie do ludzi z warsztatów, więc raczej ktoś może je faktycznie przyłożyć do materiału.
DamianZDrukarni

W odpowiedzi do: KasiaNaStoisku

No to ja bym już pisał do dostawcy, tylko bez długiego opisu na start. Zrób zdjęcie kilku sztuk obok tej metalowej miarki, najlepiej tak, żeby było widać ten sam moment na skali. Jak błąd jest powtarzalny, to masz konkretny argument, a nie tylko wrażenie, że coś jest krzywo.
marek77
Dla mnie linijka, która źle mierzy, jest po prostu słabym gadżetem. Nawet jeśli kosztowała mało.
PawelZAgencji
Dużo zależy od tego, gdzie te linijki finalnie wylądują. Na stoisku, przy masowej rozdawce, część osób pewnie nawet nie zauważy różnicy, bo weźmie gadżet i tyle. Przy warsztatach technicznych jest gorzej, bo ktoś może ją od razu położyć na stole i użyć. Mieliśmy kiedyś prosty gadżet z podziałką, niby też bardziej promocyjny niż narzędziowy, i właśnie takie drobiazgi wracały potem w komentarzach. Nie jako wielka reklamacja, tylko takie ciche: fajne, ale skala bez sensu. To zostawia gorsze wrażenie niż drobna rysa na obudowie. W Twoim miejscu przynajmniej zgłosiłbym sprawę przed rozdaniem.
Tomek83
Ja może jestem z tych mniej czepialskich, ale przy tanim gratisie 2 mm by mnie nie ruszyły. Chyba że faktycznie ludzie mają tym coś mierzyć na miejscu.
AnetaK

W odpowiedzi do: Tomek83

Przy zwykłym gratisie rozumiem takie podejście, ale tu jednak wada dotyczy samej funkcji. Rysa, odcień albo trochę gorsze pudełko to jedno. Linijka, która przekłamuje wymiar, to już coś, co odbiorca może sprawdzić w pięć sekund. I wtedy nie pamięta, że to było tanie, tylko że dostał bubel.
Tomek83

W odpowiedzi do: AnetaK

No tak, przy warsztatach to cofam trochę luz. Myślałem bardziej o rozdawaniu na zasadzie weź gadżet z lady.
BartekGrafik
Ja bym jeszcze zerknął do zaakceptowanej wizualizacji, czy skala była częścią nadruku, czy producent miał gotową linijkę i tylko dorzucał logo. Przy takich rzeczach czasem na ekranie wszystko wygląda równo, a potem cięcie albo pozycjonowanie robi swoje. Nie chodzi o szukanie winnego na siłę, tylko o to, żeby wiedzieć, czy rozmawiacie o błędzie wykonania, czy o źle przygotowanej podziałce.
IzaSklepik
A to będą warsztaty, gdzie ludzie robią coś rękami i mają tę linijkę na stole, czy bardziej spotkanie pokazowe? Pytam, bo przy pakietach dla uczestników czasem gadżet jest tylko miłym dodatkiem. Ale jeśli prowadzący powie, żeby coś odmierzyć, to taka różnica od razu wyjdzie i robi się niezręcznie.
NorbertK
U nas była kiedyś podobna sytuacja, tylko nie z linijkami. Gadżet wyglądał całkiem dobrze, nadruk był poprawny, pakowanie też bez dramatu. Problem wychodził dopiero wtedy, gdy ktoś próbował użyć go zgodnie z przeznaczeniem. Najgorsze było to, że część już poszła do ludzi i dopiero po pierwszych komentarzach zaczęliśmy sprawdzać resztę. Dostawca na początku mówił, że przy gadżetach promocyjnych są większe tolerancje. Dopiero kiedy pokazaliśmy kilka sztuk z tym samym błędem na jednym zdjęciu, rozmowa zrobiła się bardziej konkretna. Od tego czasu przy wszystkim, co ma mierzyć, klikać albo się składać, nie patrzymy tylko na logo.
RadekP
Sprawdziłbym jeszcze kilka sztuk z różnych miejsc w kartonie, żeby nikt nie powiedział, że wybrałaś akurat pechową serię z góry. Jeśli wszędzie jest podobnie, to zgłoszenie ma sens. Opisałbym to prosto: skala nie trzyma wymiaru względem zwykłej miarki. Bez wielkiego tonu reklamacyjnego, ale też bez udawania, że to tylko kosmetyka.
MartaOdKubkow
Z doświadczenia: przy takich reklamacjach zdjęcie jest ważniejsze niż długi opis. Jak wyślesz jedno zbliżenie jednej linijki, to łatwo usłyszeć, że to pojedyncza sztuka albo kwestia kąta zdjęcia. Lepiej położyć obok siebie kilka linijek i normalną miarkę, nawet jeśli zdjęcie nie będzie piękne. Wtedy widać, że problem się powtarza. Ja kiedyś wysłałam za dużo pojedynczych ujęć i tylko przedłużyło to rozmowę, bo dostawca pytał, które sztuki są z której paczki. Teraz przy wadach powtarzalnych robię jedno proste zdjęcie grupowe i dopiero potem, jeśli trzeba, dosyłam szczegóły.
Magda_od_kawy
Przy zwykłej rozdawce może bym się jeszcze wahała. Ale linijka dla ludzi z warsztatów, która źle mierzy, brzmi jak coś do zgłoszenia, nawet jeśli spokojnie i bez awantury.