Drobny tekst na długopisach wyszedł prawie nieczytelny. Też tak mieliście?

Zamówiliśmy niedużą partię długopisów dla klientów, raczej takie rzeczy do dorzucania po spotkaniach albo przy dokumentach. Na wizualizacji wyglądało to całkiem dobrze: logo, a pod nim krótki dopisek z hasłem firmy. Po rozpakowaniu wyszło, że logo jeszcze jest w porządku, ale ten mały tekst pod spodem prawie ginie. Przy słabszym świetle trzeba się naprawdę wpatrywać. Teraz nie wiem, czy przy długopisach to normalne ograniczenie, czy powinnam była wcześniej poprosić o coś dokładniejszego niż sam podgląd w mailu. Mieliście podobnie, że na projekcie wszystko było czytelne, a na gotowym gadżecie już nie bardzo?

Dyskusja

15 odpowiedzi
DamianZDrukarni
Miałaś pokazany nadruk w realnej wielkości, czy tylko wizualkę na zdjęciu długopisu? Pytam, bo przy długopisach parę milimetrów potrafi zrobić sporą różnicę, szczególnie jak pod logo wchodzi jeszcze hasło. Dobrze byłoby też wiedzieć, jakie było pole nadruku, bo na ekranie wszystko wygląda większe i spokojniejsze niż potem na plastiku.
MartaK

W odpowiedzi do: DamianZDrukarni

To była tylko wizualizacja w mailu, długopis pokazany dość duży na białym tle. Nie miałam osobno wymiaru tego tekstu ani podglądu 1:1. Szczerze mówiąc nawet o to nie zapytałam, bo dopisek miał trzy słowa i wydawało mi się, że skoro na projekcie jest okej, to będzie okej.
DamianZDrukarni

W odpowiedzi do: MartaK

No to bym obstawiał, że podgląd Cię po prostu zmylił. Następnym razem poproś o sam nadruk w realnym rozmiarze, nawet bez zdjęcia długopisu, bo wtedy od razu widać, czy te trzy słowa mają jeszcze sens.
marek77
Miałem tak przy pierwszym zamówieniu. Na monitorze elegancko, a potem człowiek obraca długopis i próbuje zgadnąć, co tam jest napisane.
KarolGrafik
Często to nie jest nawet kwestia samej drukarni, tylko tego, że projekt był za drobny na taki nośnik. Jeśli hasło było cienkim fontem i siedziało blisko logo, to na małym polu zaczyna się robić szara plamka. Ja sobie przy takich rzeczach zmniejszam podgląd prawie do realnego rozmiaru i dopiero wtedy patrzę, czy da się to przeczytać bez oszukiwania samego siebie.
AnetaK
U nas po jednej takiej wpadce zostało proste podejście: na długopisach logo i koniec, ewentualnie bardzo krótki adres, ale bez haseł pisanych maczkiem. Kiedyś klient uparł się na logo, dopisek i jeszcze numer telefonu, bo na projekcie wyglądało to schludnie. Po dostawie niby wszystko było zgodne, tylko nikt w biurze nie był w stanie tego normalnie odczytać. Trzeba było obracać długopis pod światło, a przecież nie o to chodzi. Teraz wolę mieć czystszy nadruk, a hasło przerzucić na notes albo kartkę w zestawie. Długopis jest po prostu za mały na za dużo treści. Nie brałabym tego jako wielkiej Twojej winy, raczej jako nauczkę na kolejne zamówienie.
BartekGrafik

W odpowiedzi do: AnetaK

Z tym usuwaniem tekstu z automatu bym tylko uważał. Czasem da się go uratować prostszym fontem, większym odstępem od logo i lepszym kontrastem z kolorem długopisu. Gorzej, kiedy ktoś koniecznie chce zostawić te eleganckie, cienkie literki z identyfikacji, bo one na takim małym nadruku często przestają być eleganckie, a zaczynają być nieczytelne.
KrzysiekM

W odpowiedzi do: BartekGrafik

Jasne, tylko przy najtańszych długopisach też nie ma cudów. Małe pole, krzywizna i średni plastik potrafią zepsuć nawet poprawiony projekt.
KasiaNaStoisku
Na stoisku mało kto czyta taki dopisek na długopisie. Ludzie biorą, wrzucają do torby i potem kojarzą głównie logo albo kolor.
AgaOdNotatek
Ja dłuższe teksty daję na coś większego. Na notesie albo małym bloczku jeszcze jest gdzie odetchnąć, a człowiek faktycznie patrzy na powierzchnię, nie tylko bierze rzecz do ręki. Długopis traktowałabym bardziej jako nośnik logo, nie miejsce na hasło.
NorbertK
Ja bym to rozdzielił. Jeśli wykonawca widział projekt i wiedział, że tekst wyjdzie mikroskopijny, to mógł chociaż napisać, że będzie słabo czytelnie. Z drugiej strony, skoro była akceptacja wizualizacji, to po fakcie mogą się zasłonić tym, że zrobili zgodnie z plikiem. Nie zaczynałbym od awantury, tylko wysłał zdjęcie i zapytał normalnie, czy według nich taki nadruk jest czytelny. Czasem przy takich rzeczach da się wyciągnąć rabat na kolejne zamówienie albo poprawkę projektu, nawet jeśli nikt nie nazwie tego pełną reklamacją. A na przyszłość proof powinien pokazywać nie tylko ładny długopis, ale też realny rozmiar nadruku.
Basia89
Po podobnej akcji proszę o podgląd nadruku w realnym rozmiarze. Nawet przy małym zamówieniu, bo potem przynajmniej nie ma zaskoczenia przy rozpakowaniu kartonu.
PiotrOdKubkow
Miałem podobnie na brelokach, tam też było bardzo małe pole pod nadruk. Logo jeszcze się broniło, ale dopisek pod spodem wyglądał bardziej jak kreska niż tekst. Od tamtej pory patrzę, czy nadruk da się przeczytać z normalnej odległości, a nie dopiero po przyłożeniu pod nos.
PawelZAgencji
U jednego klienta mieliśmy prawie ten sam układ: logo plus krótkie hasło na długopisie. Na wizualizacji wyglądało czysto, a przy próbnym wydruku od razu było widać, że hasło tylko miesza w projekcie. Zostawiliśmy więc na długopisie samo logo, a hasło poszło na notes i kartonik do zestawu. Wyszło lepiej, bo każdy nośnik miał swoje zadanie. Nie trzeba było zmieniać dostawcy ani kombinować z technologią, tylko odpuścić wciskanie wszystkiego w jedno miejsce. Przy takich drobiazgach naprawdę warto sobie zadać pytanie, co ma być widoczne od razu, a co może żyć gdzie indziej.
EwaZOsiedla
Ja bym następnym razem zrobiła wersję bez dopisku. Jeśli hasło jest ważne, to dać je na coś większego, a długopis zostawić prosty.