Ładowarki z logo grzeją się przy testach. Wydalibyście je ludziom?

Mamy za kilka dni spotkanie branżowe i do pakietów dla uczestników zamówiliśmy ładowarki indukcyjne z logo. Dzisiaj rozpakowałam pierwsze kartony i z rozpędu podłączyłam kilka sztuk, bo przy elektronice wolę chociaż pobieżnie sprawdzić, co rozdajemy. No i część ładowarek po kilkunastu minutach robi się wyraźnie ciepła. Nie takie zwykłe lekko ciepłe, tylko raczej moment, w którym człowiek odruchowo zabiera rękę i zaczyna się zastanawiać, czy to jest normalne. Telefon ładuje się bez komunikatu o błędzie, więc nie mam jasnej odpowiedzi. Mieliście kiedyś podobnie z takimi gadżetami? Sprawdzalibyście każdą sztukę, odkładali tylko podejrzany karton, czy blokowali całą partię do czasu odpowiedzi od dostawcy?

Dyskusja

16 odpowiedzi
RadekP
A jak długo je trzymałaś pod telefonem i na jakim zasilaczu? Pytam, bo indukcja sama z siebie potrafi zrobić się ciepła, szczególnie jak telefon nie leży idealnie na środku. Inna sprawa, jeśli kilka sztuk z jednego kartonu jest wyraźnie cieplejszych od reszty, bo wtedy już bym się zatrzymał.
Asia_targi

W odpowiedzi do: RadekP

Trzymałam je około 15 minut, ten sam kabel i ta sama ładowarka do gniazdka. Najgorętsze wyszły z jednego kartonu, z drugiego na razie są tylko normalnie ciepłe. Nie mam termometru pod ręką, ale różnica w dotyku jest na tyle duża, że nie chcę jej zignorować.
DamianZDrukarni

W odpowiedzi do: Asia_targi

Skoro odstaje jeden karton, to najpierw odłóż właśnie ten karton. Nie mieszałbym go już z resztą, bo potem sama sobie utrudnisz rozmowę z dostawcą.
MartaK
Ja bym tego nie rozdawała, jeśli przy dotyku zapala ci się lampka ostrzegawcza. Przy elektronice jednak trudniej machnąć ręką niż przy krzywym nadruku.
KasiaNaStoisku
Na stoisku to się może odbić od razu, i to w najgorszym momencie. Ktoś podepnie telefon, zacznie sprawdzać ładowarkę przy waszym stoliku i nagle cała rozmowa jest o tym, że gadżet dziwnie grzeje. Jeśli macie czym uzupełnić pakiety, to podejrzane kartony bym po prostu wyjęła z rozdawania.
Monika83
Ja bym tu patrzyła oczami odbiorcy, nie dostawcy. Jak ktoś dostanie coś, co go zaniepokoi, to potem nie będzie pamiętał, że firma chciała zrobić miły pakiet. Będzie pamiętał, że dostał podejrzaną ładowarkę.
KrzysiekM
U mnie podobna historia była z małymi lampkami USB, więc nie dokładnie to samo. Też tylko część sztuk zachowywała się dziwnie i finalnie dostawca wymienił jedną paczkę, a reszta poszła normalnie. Pomogło nam to, że od razu spisaliśmy, z którego kartonu są wadliwe egzemplarze. Bez tego pewnie skończyłoby się na gadaniu, że źle testowaliśmy.
PawelZAgencji
My raz wydaliśmy tylko sprawdzone sztuki, ale to była średnio przyjemna akcja. To też były małe gadżety elektroniczne do pakietów na konferencję, część działała normalnie, a część po paru minutach zaczynała się zachowywać dziwnie. Dwie osoby testowały, jedna odkładała dobre do osobnego kartonu, a wadliwe od razu opisywaliśmy i robiliśmy zdjęcia. Uratowaliśmy większość pakietów, tylko że zajęło to pół dnia i trzeba było mieć kogoś, kto bierze za tę decyzję odpowiedzialność. Przy ładowarkach miałbym większy opór, bo one jednak pracują z telefonem i prądem. Na pewno nie wrzucałbym podejrzanych sztuk z powrotem do wspólnego kartonu.
NorbertK

W odpowiedzi do: PawelZAgencji

PawelZAgencji, przy częściowym wydaniu trzeba tylko uważać, żeby test nie był za bardzo na czuja. Ten sam kabel i zasilacz to dobry początek, ale liczy się też ułożenie telefonu i czas. Inaczej jedna sztuka może się grzać dlatego, że telefon leży krzywo, a druga dlatego, że faktycznie coś jest nie tak. Nie robiłbym z tego laboratoryjnego badania, bo nikt nie ma na to czasu przed wydarzeniem. Ale jeśli jeden karton wyraźnie odstaje w takim samym teście, to już jest konkret do rozmowy z dostawcą. I wtedy oddzielenie sztuk musi być naprawdę pilnowane, a nie tylko powiedziane komuś w biegu.
KasiaNaStoisku

W odpowiedzi do: NorbertK

No właśnie, na wydarzeniu nikt nie będzie analizował kabla ani zasilacza. Zostanie tylko wrażenie, że firmowy gadżet zrobił się podejrzanie gorący.
PiotrOdKubkow
Krzywy nadruk jeszcze jakoś przejdzie, ale gadżet, który źle działa w ręku, to inna liga problemu. Ja bym tego nie ratował na siłę.
OlaZPragi
A da się po prostu powiedzieć osobom na stoisku, żeby brały tylko z dobrego kartonu? Czy przy takim zamieszaniu to proszenie się o pomyłkę?
EwaN
Nagrałabym krótki film z kilkoma sztukami obok siebie. Bez kombinowania, po prostu ten sam telefon, ten sam kabel i pokazanie, które ładowarki robią się za gorące. Do tego zdjęcie kartonu albo oznaczenia dostawy, bo po dwóch dniach nikt już nie pamięta, skąd była konkretna sztuka.
marek77
Lepiej rozdać mniej gadżetów niż coś podejrzanego. Ja bym puścił tylko sprawdzone sztuki, a resztę trzymał z boku.
DamianZDrukarni
Do dostawcy pisałbym już z liczbą sztuk i informacją, że problem wyszedł w jednym kartonie. Samo hasło, że ładowarki się grzeją, łatwo zepchnąć na normalne działanie.
NorbertK
Sama temperatura przy indukcji jeszcze nie przesądza sprawy, bo te ładowarki z natury nie są zimne w pracy. Bardziej patrzyłbym na różnicę między sztukami testowanymi tak samo. Jeśli z jednego kartonu po 15 minutach robią się prawie gorące, a z drugiego tylko ciepłe, to dla mnie ten pierwszy karton jest podejrzany. Nie próbowałbym tego tłumaczyć ludziom przy wydawaniu. Możecie jeszcze raz sprawdzić kilka sztuk po ostygnięciu, żeby mieć spokojniejszą głowę. Ale do pakietów wrzucałbym tylko te, które w takim samym teście nie zachowują się dziwnie.